Na razie potwierdza się, że okres powakacyjny nie jest korzystny dla giełdowych inwestorów. Ze statystyk wynika, że wrzesień to jeden z najgorszych miesięcy dla rynków akcji. WIG20 stracił od początku miesiąca ponad 100 pkt, a od szczytu prawie 200 pkt. Ruch w dół był równie silny, jak poprzedzający go wzrost. Najmocniej taniały akcje najbardziej przewartościowanych firm, czyli banków. Indeks mierzący koniunkturę w tym sektorze spadł o blisko 7%. Największe straty ponieśli akcjonariusze BPH PBK i BZ WBK. W przypadku pierwszego z tych banków kurs obniżył się przez tydzień o ok. 15%, drugiego ponad 10%. W takiej sytuacji zasadne jest pytanie, czy w segmencie największych spółek mamy jeszcze do czynienia z trendem wzrostowym, czy też hossa odeszła w niepamięć.
Nikt nie chce drogich akcji
Zmianę nastrojów na giełdowym parkiecie widać bardzo wyraźnie. Obrazuje to poziom obrotów na ostatnich sesjach. O ile aktywność inwestorów zwiększała się w trakcie zniżki, o tyle w momencie poprawy notowań znacząco malała. Jest to jeden z elementów charakterystycznych dla trendu spadkowego. Oznacza, że na parkiecie nie znajdują się chętni do kupowania akcji po wyższych cenach. Trudno w takiej sytuacji myśleć o szybkim powrocie do trwałego wzrostu, nie mówiąc już o atakowaniu wrześniowego szczytu. Tak jak inwestorzy chętnie kupowali papiery po wygórowanych cenach w nadziei, że fundamenty rzeczywiście przestają się liczyć, gdy rynek zalewany jest falą gorącego kapitału, tak teraz równie zdecydowanie się ich wyzbywają, mając świadomość zbyt wysokich wycen.
Takie rozumowanie potwierdzają kolejne raporty analityków. Docelowe ceny dla wielu spółek nadal są znacząco niższe od ich aktualnych kursów. Do tego zmie nia się ocena Polski w oczach zagranicznych inwestorów. W ostatnim biuletynie "Smith Barney", dotyczącym perspektyw rynków wschodzących, zauważono, że choć kursy akcji na nich notowanych wzrosły średnio o 50% przez ostatnie 12 miesięcy, to wciąż są dość racjonalnie wyceniane. Wyraźnie podkreślono, że jedynym wyjątkiem jest Polska, gdzie jest drogo. W efekcie analitycy obniżyli rekomendację dla warszawskiej giełdy do "poniżej rynku". Nawet po dwutygodniowej korekcie notowań wyceny na polskim parkiecie są nadal w pobliżu pięcioletniego maksimum. Specjaliści Smith Barney pozostają sceptyczni co do tego, czy w trakcie obecnego cyklicznego ożywienia zyski spółek poprawią się na tyle, by wskaźniki wyceny obniżyły się do racjonalnego poziomu.
Straszny deficyt