Ropa naftowa na początku piątkowych notowań dość znacznie zdrożała na wieść o zamknięciu czterech platform wiertniczych na Morzu Północnym należących do Royal Dutch/Shell Group. Przyczyną przerwania pracy na tych platformach był wyciek gazu na jednej z nich, który spowodował śmierć dwóch robotników. Platformy te w ub.r. wydobywały ok. 36 tys. baryłek ropy dziennie. Ich unieruchomienie oznaczałoby zatem zmniejszenie dostaw. Po południu Royal Dutch/Shell zapewnił jednak, że w poniedziałek praca na wszystkich zamkniętych platformach będzie wznowiona. W tej sytuacji cena ropy naftowej wróciła do trendu spadkowego i po południu cena baryłki ropy Brent z dostawą w październiku kosztowała na londyńskiej giełdzie 26,45 USD, wobec 27,02 na czwartkowym zamknięciu.

Kontrakty terminowe na miedź po dniu przerwy ponownie w piątek staniały i był to pierwszy od miesiąca tydzień spadku cen tego metalu. Na rynku pojawiły się bowiem informacje o spowolnieniu wzrostu popytu na miedź w Chinach, które zużywają jej najwięcej. O ile w pierwszym półroczu chiński popyt był o 21% większy niż w takim samym okresie przed rokiem, o tyle pod koniec roku będzie przewyższał zeszłoroczny jedynie o 14%. Już w lecie Chiny kupowały mniej miedzi. Po południu w piątek na londyńskiej giełdzie tona miedzi kosztowała 1800 USD, wobec 1816 dzień wcześniej i 1824 USD przed tygodniem.

Złoto natomiast w piątek zdrożało, gdyż gorsze, niż oczekiwano, wskaźniki makroekonomiczne w USA spowodowały osłabienie się kursu dolara wobec euro i jena. Uncja złota z dostawą w grudniu kosztowała na nowojorskim rynku Comex 381,9 USD, a więc o 1,1 USD więcej niż na czwartkowym zamknięciu.