Główne światowe indeksy skończyły tydzień powyżej poziomu z zamknięcia w poprzedni piątek. Przeciętny wzrost wyniósł 1,5%. Z dnia na dzień zwiększały się obroty, co wróży, że hossa nie zakończy się zbyt szybko.
Europejskie indeksy, po piątkowej lekkiej obniżce, trzeci z rzędu tydzień zakończyły na plusie. Niemiecki DAX wzrósł o 2,3%, francuski CAC-40 o 1,6%, a brytyjski FTSE-100 o 0,6%. Spośród indeksów ogólnoeuropejskich Dow Jones Stoxx 50, wskaźnik największych spółek ze Starego Kontynentu, zyskał 1,4%, a Euro Stoxx 50, jego odpowiednik dla krajów strefy euro, zwyżkował o 1,5%. W tym tygodniu wśród liderów zwyżek były walory takich potentatów, jak holenderski producent sprzętu elektronicznego Philips i jego niemiecki rywal Siemens. Inwestorzy liczą na przyspieszenie amerykańskiej gospodarki. Zarówno Philips, jak i Siemens znaczną część sprzedaży generują za Atlantykiem.
W USA akcje rosły w minionym tygodniu dzięki dobrym wynikom spółek opublikowanym w tym tygodniu, korzystnym raportom makroekonomicznym (w czwartek wzrósł m.in. wskaźnik wyprzedzający koniunkturę tzw. leading indicators) oraz decyzji Rezerwy Federalnej USA, która pozostawiła stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Po czwartkowej sesji indeks S&P 500 miał szansę na osiągnięcie najlepszego tygodniowego rezultatu od ponad trzech miesięcy. Od końca sesji z ubiegłego piątku do końca sesji czwartkowej zyskiwał 2,02%, ale na początku ostatniej sesji tygodnia zaczął tracić na wartości. Na nastroje inwestorów za Atlantykiem nie wpłynęło zamieszanie na giełdzie nowojorskiej, której prezes - Richard Grasso, krytykowany za przyjmowanie zbyt wysokiego wynagrodzenia, w środę ustąpił ze stanowiska. Za oceanem wzrostowi liderował w tym tygodniu komputerowy gigant IBM. Jego akcje zyskały prawie 5%.
Cieszy wzrost obrotów. Za pośrednictwem giełdy frankfurckiej w poniedziałek właściciela zmieniły walory warte 56,2 mln euro i każdego kolejnego dnia ta kwota zwiększała się o ok. 10 mln euro. Na innych rynkach dynamika nie była tak znaczna, ale na pewno zauważalna.