Air France, drugie pod względem wielkości linie lotnicze Europy, zaoferowały 11 swoich akcji i 10 warrantów za każde 10 walorów KLM, czwartych linii na naszym kontynencie. Po przeliczeniu daje to 16,74 euro za jedną akcję holenderskiego przedsiębiorstwa, czyli 44% więcej niż wynosiło poniedziałkowe zamknięcie kursu. Tak znaczna różnica w wycenie sprawiła, że wczoraj na początku notowań w Amsterdamie, kiedy znana już była oferta Francuzów, papiery KLM zwyżkowały o ponad 20%, do 14,42 euro za sztukę. Początek sesji w Paryżu przyniósł 7,5--proc. przecenę walorów Air France. Potem odrobiły one połowę strat i handlowano nimi po 13,25 euro.
Holding będzie kontrolował spółki
Na mocy porozumienia zostanie utworzony holding, który będzie kontrolował obie firmy. 44% walorów tego nowego podmiotu obejmie francuski rząd, aktualnie większościowy udziałowiec Air France, 37% przypadnie pozostałym akcjonariuszom francuskiego przewoźnika. 19% papierów holdingu otrzymają właściciele akcji KLM. Nowa firma przyjmie nazwę Air France KLM. Spółki pozostawią swe siedziby tam, gdzie dotychczas, pozostaną przy swoich markach i będą obsługiwać mniej więcej te same trasy, jak obecnie. Przewoźnicy liczą, że współpraca pozwoli na oszczędności od 2005 r. w kwocie 650 mln rocznie.
- To jest pierwsza na takich warunkach konsolidacja wśród europejskich przedsiębiorstw lotniczych - powiedział Bloombergowi Dominic Edridge, analityk z londyńskiego oddziału Commerzbanku. - Ta dwójka dzięki porozumieniu będzie kontrolować dwa ważne lotniska, osiągnie korzyści dzięki tzw. efektowi skali, zredukuje koszty i będzie mogła nawzajem użyczać sobie zasoby. Połączenie da nowej firmie kontrolę nad dwoma z czterech największych portów lotniczych na Starym Kontynencie - paryskim Charles de Gaulle i amsterdamskim Schiphol. Dwa pozostałe, czyli londyńskie Heathrow i port we Frankfurcie, są bazą odpowiednio dla British Airways, obecnie największego przewoźnika w Europie, i Lufthansy.
Nie powinno być sprzeciwów