Resort finansów wystawił wczoraj na sprzedaż obligacje o wartości 2,9 mld zł. Popyt prawie dwukrotnie przewyższył podaż i wyniósł 5,6 mld zł. Wszystkie papiery zostały sprzedane, ale po znacznie niższych cenach niż na przetargu przed miesiącem. Średnia rentowność była równa 5,25%, wobec 4,89% na aukcji wrześniowej.
Specjaliści pozytywnie oceniają wyniki przetargu. - Ceny już bardzo mocno spadły, dlatego inwestorzy oczekiwali pewnego odreagowania - mówi Konrad Aleksandrowicz, chief dealer rynku obligacji w ING Banku Śląskim. Jednym z powodów mogła być też wtorkowa decyzja Rady Polityki Pieniężnej o obniżce rezerw obowiązkowych banków z 4,5% do 3,5%. Według specjalistów, zwiększy to płynność sektora bankowego o 2-3 mld zł.
Według K. Aleksandrowicza, dobre wyniki przetargu nie oznaczają jeszcze zmiany tendencji na polskim rynku. - Sytuacja może się poprawić na jakieś dwa tygodnie. Będzie to jednak dotyczyło przede wszystkim papierów o dłuższych terminach do wykupu - dodał. Rentowność obligacji pięcioletnich, najczęściej wybieranych przez graczy zagranicznych, spadła wczoraj do 5,59% z 5,67% na otwarciu.
Fiaskiem zakończyły się dwie poprzednie próby sprzedaży obligacji. Resort finansów odwołał wrześniowy przetarg dwudziestolatek, a na aukcji pięciolatek nie sprzedał ani jednego papieru. O tym, że ministerstwu zaczyna już brakować środków, może świadczyć zorganizowanie dodatkowej aukcji 10-tygodniowych bonów. Papiery o wartości 3,5 mld zł mają być dzisiaj zaoferowane inwestorom.
Główny powód dekoniunktury na rynku obligacji to obawy o kształt przyszłorocznego budżetu. Inwestorzy spodziewają się znaczącego wzrostu emisji obligacji, dlatego nie spieszą się z ich zakupem. Do inwestycji w polskie papiery zniechęcają też coraz mniejsze oczekiwania na cięcia stóp procentowych, a do niedawna - również przecena papierów dłużnych na świecie.