Zarząd IPE próbował przeprowadzić tę operację od kwietnia 2001 r., kiedy to Intercontinental Exchange Inc. (ICE), operator handlu surowcami w internecie, kupił londyńską giełdę. Właścicielami ICE są BP, Goldman Sachs oraz 12 innych banków i spółek energetycznych. Uważają oni, że handel elektroniczny jest tańszy i szybszy, co pomoże ich spółce skuteczniej konkurować z większym rywalem New York Mercantile Exchange. W nowym systemie traderzy będą mogli obracać kontraktami terminowymi na ropę Brent on line w czasie trwania sesji na parkiecie, czyli od godz. 10.00 do 19.30. Natomiast kontrakty na benzynę i inne nośniki energii będą w obrocie również po zamknięciu parkietu.
Dotychczas skutecznie wszelkim zmianom sprzeciwiali się traderzy działający na parkiecie i mniejsi brokerzy. Obawiają się, że zlikwidowanie tradycyjnej formy handlu zmniejszy obroty i pozbawi ich pracy. - Żaden z nas na parkiecie nie chce elektroniki. Na parkiecie ma się lepsze wyczucie rynku, bo wiadomo, kto krzyczy, po co i kiedy - powiedział agencji Bloomberga Nigel Robins, broker z londyńskiego biura Amerex Inc.
Lokalni traderzy, którzy kupują i sprzedają na własny rachunek, są najtwardszymi przeciwnikami wszelkich zmian. Ale na IPE jest ich tylko 55, a wszystkich traderów 367. Odgrywają jednak istotną rolę na tym rynku, gdyż często dokonują transakcji, mimo braku jakichkolwiek informacji wpływających na ruch cen.
IPE jest jedną z już tylko dwóch londyńskich giełd, na których handel odbywa się na parkiecie. Druga to London Metal Exchange. Na rynku derywatów EuronextLiffe, obroty wzrosły o 21% w ciągu 4 lat po wprowadzeniu systemu elektronicznego. Ale prawdą jest też, że wzrost ten nastąpił głównie w handlu instrumentami pochodnymi opartymi na akcjach, gdzie obroty zwiększyły się w tym okresie o 80%. Natomiast obroty derywatami na surowce wzrosły jedynie o 14%, podczas gdy na IPE w tym samym czasie o 36%.