Uczestnicy rynków nowojorskich przyjęli z niepokojem mniejsze, niż przewidywano, przychody giganta informatycznego IBM w trzecim kwartale. Zdaniem inwestorów, wyniki czołowych przedsiębiorstw muszą być wystarczająco dobre, aby uzasadniać dalszy wzrost notowań. Ujemnie na ogólną atmosferę mogła też wpłynąć wypowiedź wiceprezesa Credit Suisse Asset Management Roberta Parkera, w której stwierdził, że w pierwszej połowie 2004 r. zyski amerykańskich firm zwiększą się prawdopodobnie o 7%-10%, wobec 20% w drugiej połowie 2003 r.

Nastrojów na Wall Street nie były w stanie poprawić korzystne dane makroekonomiczne, które wykazały spadek bezrobocia i wzrost produkcji przemysłowej w USA, przy słabych wciąż tendencjach inflacyjnych. Do godz. 22.00 naszego czasu Dow Jones stracił 0,15%, a Nasdaq wzrósł o 0,52%.

Pozytywne sygnały o ożywieniu w gospodarce amerykańskiej nie zahamowały też spadku najważniejszych indeksów giełdowych w Europie. Inwestorzy skupili bowiem uwagę na informacjach przekazanych przez spółkę Nokia. Największy na świecie producent telefonów komórkowych odnotował spadek sprzedaży w trzecim kwartale i spodziewa się w bieżącym roku zmniejszenia o ponad 15% popytu na urządzenia do sieci telekomunikacyjnych. W ślad za jego notowaniami obniżyły się ceny akcji Ericssona oraz Alcatela.

Pozbywano się również walorów sieci hoteli Accor, która sprzedaje obligacje zamienne warte 616 mln euro, aby zrefinansować w ten sposób część zadłużenia. Natomiast powodzeniem cieszyły się papiery sieci domów towarowych Pinault-Printemps-Redoute (PPR), mimo mniejszej sprzedaży w trzecim kwartale. Chętnie inwestowano też w akcje należącego do PPR wytwórcy artykułów luksusowych Gucci Group. Jego przychody wzrosły bowiem najbardziej od dwóch lat. Udanie zadebiutowała w Londynie spółka high-tech Wolfson Microelectronics, której walory zyskały 22% w stosunku do ceny w ofercie publicznej. FT-SE 100 obniżył się o 0,67%, a CAC-40 o 0,52%. DAX wzrósł o 0,20%.