Oba fundusze charakteryzują się bardzo elastyczną polityką inwestycyjną. Zarządzający analizują sytuację na rynku i decydują, czy większość aktywów ulokować w akcjach czy w papierach dłużnych. Do tej pory taka strategia nie przyniosła jednak najlepszych rezultatów.
CA IB Aktywnego Zarządzania zarobił od początku roku 11,4% (dane do 17.10). To wynik dużo gorszy od zysków wypracowanych przez fundusze zrównoważone (inwestują w akcje mniej więcej połowę portfela), które w tym samym czasie zyskały od ponad 17% do przeszło 26%. Wyższe zyski od CA IB miała też większość podmiotów stabilnego wzrostu (inwestują w akcje ok. jednej trzeciej aktywów). Jeszcze gorzej na tle konkurencji wypadł Salomon, należący do GTFI (od początku roku zarobił zaledwie 6,6%).
Duże ryzyko
- Zrewidowaliśmy nasze podejście do funduszu aktywnego zarządzania. Na początku lipca rozpoczęliśmy przebudowę portfela - mówi Grzegorz Szymański, dyrektor inwestycyjny w CA IB. Powód: wysokie koszty transakcyjne wynikające z częstych zmian w strukturze aktywów oraz duże ryzyko nietrafienia w trend rynkowy. CA IB Aktywnego Zarządzania może inwestować w akcje do 70% swoich środków. - Teraz fundusz ten funkcjonuje w podobny sposób, jak podmioty zrównoważone - informuje G. Szymański. Ze względu na negatywną ocenę koniunktury giełdowej przez CA IB, udział akcji wynosi obecnie mniej niż 50%. Fundusz może też inwestować za granicą. Pod koniec września jego aktywa wynosiły niespełna 49 mln zł.
Nowe możliwości