Informacje, jakie napłynęły ostatnio na rynek, przekonały inwestorów, że optymizm z minionych miesięcy nie do końca był uzasadniony. Gracze akceptowali w wielu przypadkach abstrakcyjne ceny akcji w nadziei na skokową poprawę zysków w drugiej połowie roku. Pierwsze jaskółki sezonu wyników niestety nie napawają optymizmem. Potwierdza się więc obawa, że będzie to raczej czas rozczarowań niż miłych niespodzianek.

Widać, że na rynku brakuje kapitału. Sądząc po dość skromnych ostatnio obrotach podaż nie jest zbyt mocna, ale jeszcze bardziej brakuje kupujących. Większość zagranicznych inwestorów odpłynęła zapewne w pierwszej połowie września, wystraszona fatalnym projektem budżetu. Krajowi gracze zostali zostawieni sami sobie z portfelami pełnymi akcji. Kolejna fala ucieczki od obligacji spowodowała, że zaczęła spadać wartość części dłużnej portfela, zwiększając jednocześnie udział w nim akcji. Istnieje więc zagrożenie, że w przypadku dalszej wyprzedaży obligacji stworzy się mechanizm przeciwny do tego, jaki działał latem. Wtedy nikt nie patrzył na przewartościowanie akcji, bo szerokim strumieniem płynął kapitał do funduszy inwestycyjnych, teraz może się okazać, że nawet atrakcyjne papiery będą tracić na wartości, bo odchudzanie portfeli z akcji będzie koniecznością.

Abstrahując od możliwości wystąpienia takiego mechanizmu i tak trudno znaleźć powody do optymizmu. Największe zagrożenie pochodzi od rynków w USA. Dolar jest "w przededniu" przełamania tegorocznego dołka wobec euro. Taki obrót sprawy zapewne wystraszy posiadaczy amerykańskich akcji, szczególnie tych z zagranicy. Widmo gwałtownego osłabienia dolara zachęci do zdecydowanego realizowania zysków. W obliczu ślamazarnego tempa wzrostu indeksów w USA przez ostatnie cztery miesiące i skrajnego optymizmu inwestorów może to wywołać lawinę podaży. Upuszczanie powietrza z balonu ogromnych i w dużej części irracjonalnych nadziei na lepszą przyszłość zawsze jest bolesne. W tej sytuacji szanse na obronę dołka przy 1480 pkt dla WIG20 nie są duże. Podaż nie powinna mieć większych problemów ze sprowadzeniem indeksu poniżej 1400 pkt.