Od maja 2004 r. czekają nas zmiany w przepisach celnych. Towary pochodzące z krajów UE będą zwolnione z cła. Poza tym, w handlu z państwami spoza Unii będą nas obowiązywały stawki ustalone przez Komisję Europejską. - Są one znacznie niższe niż obowiązujące teraz w Polsce - powiedział Mirosław Zieliński, wiceminister gospodarki. Po wejściu do UE możemy zatem liczyć na spadek cen artykułów importowanych.
M. Zieliński oszacował, że dzięki przyjęciu ceł unijnych jedna trzecia importowanych przez Polskę towarów będzie obłożona mniejszą niż obecnie stawką. Najistotniejsze zmiany dotyczą przywozu alkoholi i samochodów. W przypadku trunków wysokoprocentowych zniknie obowiązująca u nas stawka 268-proc. Zostanie zastąpiona zerową taryfą unijną. Mimo nałożenia na alkohol i samochody akcyzy, będą one znacznie tańsze niż obecnie. - Ceny spadną o połowę - szacuje M. Zieliński.
Zmieni się też cło na importowane samochody. Według obecnie obowiązujących stawek, na przywóz aut z Japonii czy USA, nakładane jest 35-proc. cło. Tymczasem UE stosuje stawkę 10-proc. Również tutaj należy się więc liczyć ze spadkiem cen. Zdaniem wiceministra, auta mogą być tańsze nawet o jedną czwartą.
Największe zmiany dotyczą produktów rolnych. Znikną m.in. cła na pomidory (obecnie 20%) oraz paprykę i orzechy (25%). Niższa będzie stawka na mrożonki i soki.
Z punktu widzenia gospodarki ważne jest, że utrzymana zostanie zerowa stawka celna na ropę i gaz ziemny, importowane z Rosji.