Trend spadkowy na światowych rynkach akcji został w piątek powstrzymany. W poniedziałek główne indeksy ruszyły na północ. Decydujące znaczenie miała obrona luki hossy na wykresie S&P 500 pod koniec zeszłego tygodnia. Indeks, który w trakcie sesji spadł do 1018 pkt, na zamknięcie notowań miał 8 punktów więcej. Mając do dyspozycji tak kruchą podstawę, trudno jest formułować szczególnie optymistyczne prognozy. Na razie ruch w górę wygląda tylko na korektę wcześniejszych spadków, której potencjał szacować można na ok. 12 punktów. Na 1038 pkt znajduje się połowa najwyższej w tym trendzie czarnej świecy. Dopiero po przekroczeniu tej wartości będzie można oczekiwać kontynuacji wzrostu do górnego ramienia kanału, w którym S&P 500 porusza się od ponad dwóch miesięcy. W tej chwili bardziej prawdopodobne jest testowanie dolnej granicy tej formacji, która znajduje się w okolicach 1010 pkt.
Nastroje ociepliły się również na giełdzie w Tokio, gdzie w ostatnich dniach posiadacze akcji zbierali tęgie baty. Poniedziałkowe odbicie pokazuje, że wsparcie na poziomie 10,2 tys. pkt, nie zostanie oddane bez walki. Z drugiej strony, podobnie jak w przypadku S&P 500, za wcześnie na zbyt optymistyczne wnioski. W zeszłym tygodniu przełamana została główna linia trendu wzrostowego i to może być tylko ruch powrotny do niej. Przy takiej interpretacji wykresu potencjał wzrostowy japońskich akcji wynosi ledwie kilka procent.
Ostra wyprzedaż akcji miała wczoraj miejsce na giełdzie w Budapeszcie. BUX stracił prawie 3%, na wykresie pojawiła się luka bessy i największa od ponad czterech miesięcy czarna świeca. To jednak nie przesądza o załamaniu trendu wzrostowego na tamtejszym rynku. Jeszcze przed dwoma tygodniami BUX miał najwyższą wartość od 52 tygodni - 9914 pkt. Pierwsze istotne wsparcie (przyspieszona linia trendu wzrostowego, szczyt z początku września) znajdują się w strefie 9,3-9,5 tys. pkt. Na zamknięcie wczorajszych notowań BUX miał 9531 pkt.