Bardzo dobre zachowanie giełd światowych przełożyło się na wzrost w początkowej fazie sesji. Od otwarcia indeks systematycznie rósł, osiągając o godzinie 12.15 wartość 1617 pkt. Niestety, działo się to przy małej aktywności rynku. W czasie całego wzrostu obrót nie przekroczył nawet 100 mln. Nic dziwnego, że ruch się szybko załamał pod niewielkim naporem podaży, która pojawiła się w drugiej części sesji.

Od początku indeks ciągnął w górę KGHM, którego kurs utrzymywał się długo ponad 3,5% powyżej piątkowego zamknięcia. Sygnał do wyprzedaży pojawił się ze strony banków, na czele z Pekao. Słabość pokazał też PKN Orlen. W końcówce sesji nie było już "mocnych" i akcje KGHM spadły gwałtownie, niwelując cały poranny wzrost. Stało się to pomimo stabilnego zachowania indeksów zagranicznych.

Od dwóch miesięcy wykres indeksu znajduje się w szerokim trendzie bocznym, który przybiera kształt zwężającej się formacji klina. Aktualnie WIG20 znalazł się mniej więcej w połowie tej formacji. Prognozowanie najbliższego ruchu jest w tej sytuacji trudnym zadaniem. Tym bardziej, że aktywność inwestorów była na ostatnich sesjach dosyć niska. Nie dało się zauważyć symptomów "wkupywania" się lub wyprzedaży. Jeśli jednak pokusić się o prognozę, to bardziej prawdopodobna wydaje się kontynuacja ruchu w górę, być może do poziomu oporu w okolicy 1710 pkt. W negatywnym rozwoju wypadków wsparciem dla indeksu jest poziom około 1500 pkt.

W najbliższych dniach na rynek napłynie seria wyników spółek. Niektóre z nich, szczególnie te średnie i małe, odnotują zapewne znaczną ich poprawę. Przełoży się to z pewnością na wzrost ich kursu. Niestety, tak dobrych wyników nie można się raczej spodziewać po największych firmach wchodzących w skład WIG20. Jest to kolejny argument przemawiający za kontynuacją trendu bocznego na naszym rynku. Na dziś nie widać na horyzoncie informacji, które mogłyby rozmuszać rynek.