- Mówimy o poważnym, "hurtowym" naruszeniu prawa - oskarżał SEC republikański senator Peter Fitzerald. Demokrata John Lieberman, jeden z kandydatów na prezydenta w przyszłorocznych wyborach, zarzucił przewodniczącemu SEC Williamowi Donaldsonowi, że jego instytucja stanowczo spóźniła się z reakcją na skandal. Zażądał też dokładnego raportu na temat kroków, jakie SEC podejmie, aby ukarać winnych.
Stephen Cutler, szef oddziału SEC zajmującego się ściganiem inwestycyjnych przestępstw, zapewniał z kolei, że jego instytucja będzie bezkompromisowo karać tych, którzy narazili inwestorów na straty poprzez nielegalne spekulacje funduszami. Grupa senatorów złożyła już w Kongresie projekt ustawy, która pozwoliłaby radom dyrektorów firm inwestycyjnych na większą niezależność od menedżerów funduszy. Jednak według ekspertów oraz przedstawicieli administracji, skandali z funduszami można było uniknąć, gdyby konsekwentnie egzekwowano już istniejące przepisy.
W wyniku fali krytyki ze stanowiska szefa regionalnego biura SEC w Nowej Anglii odszedł po 10 latach Juan M. Marcelino. Zarzucano mu brak nadzoru nad rodziną funduszy Putnam, która ma swoją centralę w Bostonie.
Zarówno senatorzy, jak i przedstawiciele administracji oraz prokuratury domagają się zwrotu przez fundusze utraconych przez inwestorów zysków. Oprócz tego ogromne kontrowersje budzą dodatkowe opłaty pobierane przez fundusze, które sięgają 50 mld USD rocznie. Także i w tym przypadku inwestorzy będą mogli liczyć na odszkodowania.
Afera funduszowa może mieć poważne skutki także na arenie politycznej. Wartość inwestycji w funduszach inwestycyjnych oceniana jest na astronomiczną sumę 7 bln USD. Pieniądze w tych instrumentach trzyma co druga amerykańska rodzina.