Czwartkowy wyraźny wzrost wartości kontraktów terminowych na indeks WIG20 nie ma praktycznie większego znaczenia. Odbywał się bowiem w ramach średniookresowego trendu. Horyzontalnego.
Warto zauważyć, że wykres pokonał wczoraj średnie kroczące i przy utrzymaniu dynamiki zwyżki możliwe jest, że, mimo kolejnej próby, średnia z 15 sesji nie przełamie średniej z 45 sesji. Warto odnotować, że dłuższa średnia pierwszy raz od ponad pół roku obrała kierunek spadkowy. W tej chwili nic nie wskazuje na zmianę aktualnej tendencji - do końca roku spodziewałbym się wahań w przedziale 1750-1500 pkt, z zastrzeżeniem, że ich amplituda będzie coraz mniejsza.
Uważam, że jest szansa na zyski podczas okresowych wzrostów/spadków, ale bezpieczniej jest pozostawać z boku rynku, do czasu wybicia z szerokiej konsolidacji. Dla przykładu, bieżąca zwyżka powinna się lada moment skończyć, na co wskazuje Ultimate, który zbliża się do 3-miesięcznej linii trendu spadkowego (ewentualne przełamanie oporu poskutkowałoby testem górnego ograniczenia konsolidacji). Na razie wskaźnik kolejny raz potwierdził, że zniżka jego wartości do poziomu 40 pkt to dobry moment na zajmowanie długiej pozycji. Co więcej, nie pierwszy raz uprzedził zachowanie kontraktów.
Czwartkowa zwyżka, jak wszystkie ostatnio, nie była zbytnio przekonująca - nie został przełamany żaden opór techniczny, również obrót nie był specjalnie wysoki. Rynek zdaje się ignorować zarówno złe jak i dobre informacje i obawiam się, czy przypadkiem w takiej sytuacji nie zacznie się osuwać pod własnym ciężarem. Oczywiście, wszystko może się zmienić pod wpływem wahań za oceanem, ale można odnieść wrażenie, że tamtejszy średnioterminowy trend wzrostowy staje się coraz słabszy.