Afera funduszy wybuchła kilka miesięcy temu, gdy nowojorski prokurator Eliot Spitzer (ten sam, który wykrył tzw. konflikt interesów w bankach inwestycyjnych i wymusił na nich wysokie odszkodowania) wykrył nieprawidłowości w funduszach powierniczych. Chodziło przede wszystkim o praktyki tzw. market timingu, czyli nieuprawniony obrót jednostkami funduszy już po zamknięciu sesji oraz realizowanie zleceń dla wybranych klientów zamieszanych w manipulacje. Według Spitzera, takich praktyk dopuszczało się wiele podmiotów spośród wycenianego na 7 bln USD rynku funduszy powierniczych w USA.
Teraz przyszedł czas na Europę. Jak donosi "Financial Times", na celowniku nowojorskiej prokuratury znalazł się fundusz Invesco, należący do grupy Amvescap. Nieoficjalnie mówi się, że w ciągu najbliższych dwóch tygodni Amvescap zostanie zbadany przez amerykańską Komisję Papierów Wartościowych i Giełd (SEC).
Trzy podstawowe grupy funduszy działające w ramach Amvescap to AIM, Atlantic Trust i Invesco. Amvescap powstał w 1997 r. z połączenia londyńskiej firmy Invesco i mającej siedzibę w Houston AIM Management Group. Grupa obsługuje klientów w ponad 100 krajach. Ponad połowę przychodów generuje w USA, jednak notowana jest na giełdzie londyńskiej.
Ugody raczej nie będzie
Szefowie funduszy powierniczych objętych śledztwem, m.in. Strong Capital Management i Janus Capital Group, nie widzą raczej szans na możliwość pójścia na ugodę z władzami rynkowymi, tak jak zrobiły to banki inwestycyjne. Nie będzie więc prawdopodobnie wspólnego odszkodowania, a pojedyncze fundusze indywidualnie będą walczyć o swoje prawa.