Rozpoczęte na początku września wahania indeksu postrzegane są przez byki jako korekcyjny "trójkąt". Jego ostateczne uformowanie ma poprzedzić kolejną falę wzrostu, która w ostatnich tygodniach roku - zgodnie z sezonowym wzorcem - wyniesie ceny polskich akcji do nowych szczytów. W tych optymistycznych interpretacjach okolice poziomu 1500 pkt (szczyt koniunktury ze stycznia 2002 r.) postrzegane są jako solidne wsparcie (a wszystko co poniżej zapewne jako podwójne dno o szerokości 50%, zapowiadające wzrost do poziomu 2200 pkt).
Wsparcia nadziejom byków udziela również silne zachowanie większości emerging markets, dla których "reflacyjne" środowisko minionego roku stwarzało bardzo dobre warunki do wzrostu. W takim ujęciu obecny trwający od 2001 r. cykl koniunkturalny w gospodarce światowej zostałby opóźniony o rok i w związku z tym końca hossy na rynkach akcji należałoby oczekiwać dopiero w przyszłym roku na znacznie wyższych poziomach. Sprzyjała temu będzie obecna niechęć banków centralnych do zaostrzania polityki pieniężnej.
Uważam realizację powyższego scenariusza za mało prawdopodobną, a stabilizację cen polskich akcji na wysokim poziomie z ostatnich tygodni za typową fazę dystrybucji akcji analogiczną do tej z okresu styczeń-maj 2002 r. Zgodnie z tą analogią, gdy proces dystrybucji (ostrożnej realizacji zysków przez "mocne ręce") zostanie zakończony, ceny akcji wybiją się w dół poniżej 1500 pkt, a spadek zakończy się poniżej poziomu 1300 pkt.
Jakkolwiek nic w ostatnim zachowaniu polskiego rynku - wyjątkowo słabego na tle innych - nie zaprzeczało takiej możliwości, to jednak trzeba przyznać, że uporczywość, z jaką główne zachodnie rynki akcji próbują się utrzymać w trendach wzrostowych, może przyprawić o zniecierpliwienie nawet najbardziej zatwardziałego niedźwiedzia. Zwyżkujący klin kreślony od początku sierpnia przez S&P 500 jest jednak aż nadto czytelnym sygnałem wyczerpywania się potencjału wzrostowego rynku akcji w USA, a doświadczenie z października 1997 r. czy okresu lipiec-wrzesień 1998 r. poucza, że załamanie obecnego optymizmu może nastąpić w zaledwie kilku tygodni.