Piątkowa sesja nie przyniosła żadnych rozstrzygnięć w sytuacji technicznej rynku terminowego. Grudniowa seria kontraktów na indeks WIG20 już dwunastą (!) sesję z rzędu porusza się wewnątrz wąskiego kanału, ograniczonego poziomami 1560 i 1630 pkt. To dość długo, jak na tak mały przedział cenowy. Stąd też jest bardzo prawdopodobne, że niebawem dojdzie do wybicia, które być może ustali kierunek na najbliższe miesiące.
Polski rynek znajduje się na rozdrożu. Równie realny jest scenariusz, zakładający dalszy wzrost, jak i ten mówiący o powrocie rynku niedźwiedzia. W zależności od tego, na jakie elementy zwraca się uwagę analizując wykresy, można prognozować zarówno zwyżkę do 2100 pkt (w ciągu 6-9 miesięcy), jak również spadek poniżej 1100 pkt.
W takiej sytuacji najlepiej zaczekać na dodatkowe sygnały, które w sposób nie budzący żadnych wątpliwości pozwolą określić kierunek, w którym podąży polski parkiet w średnim terminie. Sygnałem do sprzedaży kontraktów będzie zdecydowane przebicie 1500 pkt. Dojdzie wtedy do wyjścia dołem z kształtującej się od września formacji trójkąta, przy jednoczesnym pokonaniu siedmiomiesięcznej linii hossy. Impulsem do otwierania długich pozycji powinno być natomiast wybicie górą z opisywanego trójkąta (1700 pkt) oraz pokonanie wrześniowego szczytu (1750 pkt). Dopiero wówczas będzie można mieć pewność, iż wygenerowane sygnały nie okażą się pułapką.
O tym, którą drogę obierze polski rynek, zadecyduje koniunktura na światowych parkietach. Zwłaszcza w USA. Trwająca osiem miesięcy hossa na Wall Street w każdej chwili może się załamać. Dlatego z 80-proc. pewnością przyjmuję, że amerykańskie rynki będą realizować spadkowy scenariusz.