I stało się to, co musiało. W czasie ostatniego tygodnia, kiedy rynki zagraniczne biły rekordy, na naszym parkiecie brakowało chętnych do kupowania. Na rynek nie trafiły większe ilości gotówki. Znaczny w tym udział miało uchwalenie podatku od zysków giełdowych. Pogorszyło to nastroje, choć konstrukcja tego podatku nie jest najgorsza - nie płacimy przecież zaliczek w ciągu roku, rozliczamy się z czystego zysku, który na dodatek wyliczy za nas biuro maklerskie. W chwili zatwierdzania podatku przez Senat, wśród inwestorów panowała nerwowość, wynikająca jednak z jego nieznajomości. W internecie pojawiały się straszące opinie, np. takie, że nie będzie można odliczać prowizji. Na to nałożyły się bijące na alarm artykuły prasowe.
Mleko się rozlało. Padło bardzo ważne wsparcie na wykresie indeksu. Ale czy rzeczywiście wygląda to tak źle, że teraz przed nami tylko spadki- W okolice 1300 pkt- Nie. Indeks wsparł się na razie na wartości 1500 pkt. Dwadzieścia punktów niżej znajduje się dno z końca września. Dopiero wyraźne przebicie tych poziomów pogorszy w zdecydowany sposób techniczny obraz indeksu. A jak wiadomo, nastroje zmienne są.
A fundamenty" Fundamenty nie są przecież złe. Niski kurs złotego powiększy zyski eksporterów. Wiele ze spółek osiąga już zyski, które są bardzo atrakcyjne wobec niskiego oprocentowania lokat. Niestety, tych spółek w WIG20 jest niewiele. Problemem indeksu jest to, że w jego składzie przeważają spółki nieprodukcyjne. Banki razem z Telekomunikacją to przeszło połowa WIG20. Koniunktura gospodarcza spowoduje również większą akcję kredytową i mniejsze rezerwy na straty. TP wypracowała 1,11 zł zysku na akcję. Wobec tego trudno mi sobie wyobrazić jej notowania po 11 zł. Możliwe, ale tylko przejściowo. Jeśli spółka ma P/E około 10, to znaczy przecież, że jest w stanie wypłacić dywidendę z zysku równą 10% ceny jej akcji. A jeśli jej nie wypłaci, to znaczy, że chce te zyski zainwestować, po to, by w przyszłości zarobić jeszcze więcej. Zakładam, że zarząd nie podejmuje działań na szkodę firmy.