Za jakiś czas oceniając wydarzenia z tego tygodnia ktoś napisze, że weekendowe zamachy w Stambule rozpoczęły w poniedziałek przecenę naszego rynku. Oceniając zaś wczorajszą sesję, za argumenty przemawiające na korzyść niedźwiedzi przedstawiać się będzie powtórkę zamachów, ofertę EBOiR sprzedającego po 103 zł akcje Pekao (trzeba zrobić dla nich miejsce), czy w końcu ewakuację Białego Domu. Tyle tylko, że na rynku hossy takie wiadomości zostałyby kompletnie zignorowane, dokładnie tak jak ignorowana była terrorystyczna aktywność w poprzednich tygodniach. Był to jedynie impuls do tego, by spekulujące od dwóch i pół miesiąca "lemingi" zrobiły krok w przepaść, rozciągającą się poniżej linii szyi podwójnego szczytu (wrzesień-październik).

Niedźwiedzie nie wybaczyłyby mi, gdybym w tym miejscu nie postraszył prawie 200-punktowym spadkiem wynikającym z tej formacji. Kiedy go zrealizujemy- Bardzo złe pytanie. Teraz należy zastanawiać się jedynie, kiedy możemy go nie zrealizować. Dopiero bowiem sygnały wytracania impetu przez trend, lub wręcz wyraźnego jego odwrócenia pozwolą na przebłyski średnioterminowego optymizmu. Na dzisiejszej sesji sygnałem takim byłby wzrost zakrywający wczorajszą długą czarną świecę i ostatnią lukę bessy. Wyjście wyżej równoznaczne byłoby z anulowaniem średnioterminowej formacji, a przy okazji wykres powróciłby nad średnią kroczącą, przebiegającą na tym poziomie. To oczywiście na dzisiaj nie do wykonania.

Już bardziej prawdopodobna jest kolejna luka bessy. Można by ją traktować jako lukę wyczerpania i jej zakrycie samo w sobie byłoby już sygnałem do odwrócenia trendu spadkowego. Czekając z kupnem na któryś z tych sygnałów, dokładnie na dołku, nikt kontraktów na pewno nie kupi, ale przynajmniej kupi już po jego ustanowieniu.