Na fali optymizmu na rynkach światowych WIG20 wzrósł o niecały procent. Porównując to ze skalą zwyżek na Zachodzie (DAX +2,5% w momencie naszego zamknięcia, dobre otwarcie w USA), nie jest to jakieś specjalne osiągnięcie popytu. Szczególnie, że ostatnie załamanie kursów stworzyło duże pole do odbicia. Obroty nie były przełomowe. Ich wartość zwiększyła się w ostatniej godzinie notowań, gdy rynek był przy szczytach, co może sugerować uaktywnienie się większej podaży w tych okolicach. Równie dużą niechęć do odreagowania spadków wykazywał węgierski BUX. Na niekorzyść popytu w krótkim terminie, oprócz słabości naszego regionu, przemawia również fakt, że wczorajsze poziomy DAXa znajdują się już tylko 2% poniżej ostatnich szczytów.
Rynek pozostaje niemrawy i wiele wskazuje na to, że po dynamicznej i pełnej emocji wyprzedaży, rozpoczęliśmy korektę. Świadczy o tym między innymi szerokość rosnącego rynku - wczoraj prym wiodły trzy kluczowe spółki (TP, Pekao i PKN), pozostałe zachowywały się zdecydowanie słabiej. Zagrożenie kontynuacją spadków indeksów amerykańskich, które dyskontują już chyba najbardziej optymistyczne scenariusze rozwoju gospodarki, może okazać się skuteczną przeciwwagą dla oczekiwanego mocnego uderzenia popytu ze strony TFI. Wysokie prawdopodobieństwo słabych wyników polskich spółek w ostatnim kwartale, mimo, że już w jakimś stopniu zdyskontowane, w przypadku powrotu do spadków, może okazać się kamieniem u szyi. Dodając do tego dawno nie obserwowaną nerwowość rynków finansowych w reakcji na zamachy terrorystyczne, do inwestycji w akcje w ostatnim kwartale należy podchodzić ostrożnie. Płytkość naszego rynku i jego podatność na dynamiczne i emocjonalne zwroty, sprzyja zwiększeniu zmienności na kolejnych sesjach.
Zwróć uwagę na:
Kopex - dywersyfikacja przychodów, wciąż nowe kontrakty i szansa na bardzo dobry rok 2004