Uczestnicy międzynarodowych rynków surowcowych przejawiali w czwartek niewielką aktywność ze względu na Święto Dziękczynienia, które unieruchomiło giełdy w USA. W tych warunkach zmiany notowań nie były zbyt duże, zwłaszcza że po serii amerykańskich danych makroekonomicznych, opublikowanych w środę, zabrakło nowych impulsów.
Na rynku naftowym utrzymywała się nadal tendencja zwyżkowa, chociaż była ona znacznie słabsza niż dzień wcześniej, gdy ceny wzrosły pod wpływem wiadomości o niespodziewanym spadku zapasów ropy oraz oleju opałowego w USA. Mniejsza podaż tego ostatniego wywołała szczególny niepokój ze względu na bliski już sezon zimowy na półkuli północnej.
Przed zapowiedzianym na 4 grudnia spotkaniem ministerialnym OPEC w Wiedniu powróciła kwestia ewentualnego ograniczenia dostaw przez to ugrupowanie. Perspektywa taka wydaje się prawdopodobna, gdyż - mimo obniżenia od 1 listopada limitów wydobycia o 900 tys. baryłek dziennie - państwa OPEC przekraczały je prawdopodobnie o 1 mln baryłek dziennie. O możliwości kolejnej redukcji dostaw wspomniał przedstawiciel Wenezueli - trzeciego pod względem wielkości eksportera ropy w ramach tej organizacji.
W Londynie za baryłkę gatunku Brent z dostawą w styczniu płacono w czwartek po południu 28,64 USD wobec 28,47 USD w końcu sesji środowej.
Tymczasem notowania złota zaczęły spadać. Bepośrednim powodem było wzmocnienie dolara w stosunku do euro pod wpływem wypowiedzi członka rady Europejskiego Banku Centralnego Ernsta Welteke, który uznał deprecjację waluty amerykańskiej za szkodliwą dla gospodarki światowej. W podobnym duchu wypowiedzieli się kilka dni wcześniej kanclerz Niemiec Gerhard Schröder oraz francuski minister finansów Francis Mer. W Londynie złoto z natychmiastową dostawą staniało o 70 centów do 396,35 USD za uncję.