Piątkowe, skrócone sesje na giełdach nowojorskich, zgodnie z oczekiwaniami przebiegły pod znakiem niskich obrotów. Większość inwestorów nie wróciła do pracy, przedłużając sobie czwartkowe Święto Dziękczynienia. Nie pojawiły się żadne nowe dane makroekonomiczne, spółki też nie publikowały informacji, które mogłyby mieć istotny wpływ na ich giełdowe notowania. Na takim "mizernym" rynku stosunkowo największą uwagę skupiły firmy specjalizujące się w handlu detalicznym. Zaczyna się bowiem tradycyjnie w USA sezon zakupów trwający aż do Nowego Roku. W pierwszy piątek po Święcie Dziękczynienia sklepy notują zwykle największe w roku obroty. Raporty są optymistyczne. W tym roku Amerykanie mają wydać znacznie więcej na świąteczne zakupy niż w 2002 r. To sprzyja największym detalistom. Drożały więc walory największych sieci sklepów, takich jak Wal-Mart Stores czy Home Depot. Ogólnie jednak atmosfera na rynkach była senna, a zmiany indeksów niewielkie. Dow Jones zyskał w piątek 0,03% a Nasdaq Composite wzrósł o 0,36%.
Do rynków amerykańskich dostosowały się największe giełdy europejskie, gdzie też zmiany indeksów były niewielkie. Czynnikiem, który wciąż wpływał negatywnie na notowania spółek ze Starego Kontynentu, było dalsze osłabienie dolara. W piątek amerykańska waluta znalazła się na najniższym w historii poziomie wobec euro. To spowodowało, że po raz kolejny europejscy gracze najchętniej pozbywali się papierów spółek o profilu eksportowym. Jednym z liderów spadków był holenderski koncern ubezpieczeniowy Aegon (-1,7%), który aż 60% przychodów generuje w Stanach Zjednoczonych. Podobne były przyczyny 1-proc. przeceny papierów niemieckiego koncernu farmaceutycznego - Bayer. Londyński wskaźnik FT-SE 100 stracił w piątek 0,42%, frankfurcki DAX wzrósł tylko o 0,03%, a paryski CAC-40 spadł o 0,2%.
Zniżką prawie o 3% zakończył ostatnią sesję tygodnia rosyjski wskaźnik RTS. To efekt informacji o zawieszeniu fuzji koncernów naftowych - Jukosu i Sibnieftu. Walory pierwszej ze spółek staniały o 5,3%, a drugiej o 3,7%.