Przeprowadzona przez Reutersa ankieta pokazała, że na wysokość pensji ludzi kształtujących politykę monetarną nie wpływa ani wielkość kraju, ani wysokość generowanego tam PKB. Osoby odpowiedzialne za nią w USA i w strefie euro zarabiają mniej niż ich koledzy po fachu z Wielkiej Brytanii czy nawet Hongkongu.
Z grupy krajów G-7 (najbardziej uprzemysłowionych państw świata) zdecydowanie najmniej zarabia "tytan" bankowości centralnej Alan Greenspan. Prezes Rezerwy Federalnej USA rocznie dostaje 172 tys. USD. Znacznie wyższymi zarobkami może się pochwalić Jean-Claude Trichet, od miesiąca zasiadający w fotelu szefa Europejskiego Banku Centralnego. Jego roczne uposażenie, łącznie z bonusami, to 470 tys. USD. Pensja podstawowa wynosi natomiast 341 tys. USD i jest niższa od wynagrodzenia co najmniej dwóch jego kolegów ze strefy euro. Antonio Fazio i Nout Wellink - szefowie, kolejno, Banku Włoch i banku centralnego Holandii - którzy są członkami kierowanej przez Tricheta Rady Zarządzającej EBC, od swoich rządów dostają, odpowiednio, 743 tys. USD i 371 tys. USD. Francuski rząd w ogóle nie ujawnia wysokości płac w banku centralnym, a niemiecki Bundesbank podaje jedynie zbiorcze kwoty.
Przy braku danych z Francji i Niemiec, Mervyn King, który kieruje Bankiem Anglii, jest drugim - po Fazio - najlepiej opłacanym szefem banku centralnego w gronie krajów G-7. Za prowadzenie polityki monetarnej na Wyspach dostaje rocznie 447 tys. USD. Jednym z najlepiej zarabiających prezesów banków centralnych w skali całego świata jest natomiast Joseph Yam z Hongkongu, którego pensja wynosi 1,14 mln USD. Na tym tle blado wypada płaca prezesa NBP Leszka Balcerowicza. W br. z tytułu sprawowania tej funkcji dostanie on 47 tys. USD (przeciętne miesięczne wynagrodzenie z dodatkami wynosi 15,1 tys. zł).
W większości krajów pensja szefów banków centralnych jest ustalana na podstawie siatki płac w służbie cywilnej. Dzieje się tak, ponieważ światowy rynek "bankowców centralnych" jest stosunkowo niewielki. W ostatnich latach, wraz z ich politycznym uniezależnianiem, ta sytuacja się zmienia. - Jedno z pytań brzmi, czy postrzegamy ich jako funkcjonariuszy publicznych, czy jako bankowców- - zastanawia się Vickie Wright z Ernst & Young, która doradza rządom w kwestii płac w bankowości centralnej. Pod względem zarobków prezesów Fedu czy EBC chyba jednak ciężko zaliczyć do bankowców. Szef Merrill Lynch ma podstawową pensję w wysokości 700 tys. USD, a do niej dochodzą spore bonusy. I z tym wynagrodzeniem plasuje się na ostatnim miejscu wśród prezesów pierwszej setki największych firm z sektora finansowego, publikowanej przez magazyn Fortune.