Byki na amerykańskich rynkach akcji robią wszystko, by przekonać, że są wciąż w znakomitej kondycji. Poniedziałkowa sesja przyniosła kontynuację specyficznej tendencji wzrostowej, jaka trwa od 4 miesięcy. Na wykresie S&P 500 kolejne dołki zachodzą na poprzedzające je szczyty, dając podstawy do przypuszczenia, że trend się "psuje". Pomimo ustanowienia nowego szczytu trudno odrzucić tezę o tworzeniu rozległej formacji dystrybucji. Ta diagnoza wciąż pozostaje jedynie w sferze przypuszczeń. Będzie tak dopóki S&P 500 nie zamknie się poniżej 1029 pkt. To praktycznie przekreślałoby możliwość kontynuacji zwyżki.

Rozważając szanse na kolejne maksima na szerokim rynku w USA warto przypomnieć, że podstawą tegorocznego wzrostu jest formacja odwróconej głowy z ramionami, tworzona od połowy 2002 r. do wiosny 2003 r. Wraz z osiągnięciem 1070 pkt doszło do wypełnienia zasięgu, wynikającego z wysokości (liczonej w punktach) tej figury. Jeśli uwzględniać wysokość procentową, to zwyżka może wynieść S&P 500 do 1090 pkt. Przy dotychczasowym tempie ruchu indeksu w górę zabrałoby to jeszcze trochę czasu. W takiej sytuacji świadkami wyraźniejszego i trwalszego spadku bylibyśmy dopiero za kilka tygodni.

Nasdaq od dwóch miesięcy tkwi w trendzie horyzontalnym. Od góry ogranicza go psychologiczna bariera 2 tys. pkt. Biorąc pod uwagę liczne negatywne dywergencje na wskaźnikach technicznych oraz znaczne wykupienie rynku jest mało prawdopodobne, aby ten poziom został sforsowany. Tym bardziej że indeks przełamał w połowie listopada wielomiesięczną linię trendu rosnącego, a tygodniowy MACD od trzech tygodni utrzymuje zalecenie sprzedaży. Te argumenty dodatkowo wspierają pozycję pesymistów. W takiej sytuacji można zakładać odbicie od oporu przy 2 tys. pkt i ruch w kierunku dolnej granicy konsolidacji - 1866 pkt. W najbliższych dniach warto zwrócić uwagę na przebieg dziennego MACD. Ponownie znalazł się on przy poziomie równowagi. Jego ewentualne przecięcie dałoby kolejny wyraźny sygnał do opuszczenia rynku. Warto odnotować, że takie wskazanie w ostatnich latach poprzedzało wszystkie silne fale zniżkowe.