Środowa sesja na GPW okazała się wyjątkowo interesująca - nastroje na rynku zmieniały się jak w przysłowiowym kalejdoskopie. Po silnym odbiciu rynku, którego byliśmy świadkami na początku tygodnia, zrealizowany został, zapowiadany już wcześniej, tzw. ruch powrotny. Indeks WIG 20 po opuszczeniu w połowie listopada formacji klina, budowanej od ponad dwóch miesięcy, bardzo szybko tracił na wartości. Przez ostatni tydzień listopada, rynek ubijał dno w okolicach poziomu 1410 pkt, by w ostatni poniedziałek przypuścić atak na przełamane wcześniej poziomy wsparcia. Zostały one osiągnięte, zarówno na indeksie WIG 20 jak i kontraktach terminowych
Co interesujące, rynek niemal idealnie zatrzymał wzrosty na dolnych ramionach odpowiednich klinów, po czym w środę rozpoczął gwałtowną korektę spadkową. Została ona jednak powstrzymana w połowie długości poniedziałkowej, białej świecy, tj. w okolicach 1480 pkt. Z punktu widzenia analizy technicznej, ostatnie wzrostowe odreagowanie WIG20 to jedynie ruch powrotny do przełamanych wsparć. Wersja ta obowiązywać powinna do momentu ewentualnego powrotu indeksu wewnątrz klina i zamknięcia luki spadkowej 1535-1552 pkt. Dopiero gdyby WIG 20 dotarł na wspomniane wyżej poziomy, można by mówić o fałszywym wybiciu rynku w dół i rozważać różne scenariusze wzrostowe.
Uważam, że po opuszczeniu klina dołem, rozpoczął się trend spadkowy. Nie wykluczona wydaje się jednocześnie kolejna próba przetestowania wierzchołków z początku bieżącego tygodnia, ale będzie to jedynie szansa dla "spóźnialskich", którzy zostali jeszcze z akcjami. Silnym sygnałem sprzedaży na lokalnym rynku będzie natomiast przełamanie przez indeks od góry poziomu 1469 pkt. W realizacji scenariusza spadkowego w Warszawie pomóc mogłoby zdecydowane wybicie w dół na najważniejszym indeksie świata S&P 500, który co prawda ustanawia obecnie nowe wierzchołki, jednak coraz wyraźniej rysuje zwyżkowy klin, w którym pozostało już coraz mniej miejsca na zwyżki.