Liczba zatrudnionych wzrosła w USA w ubiegłym miesiącu o 57 tys., podczas gdy w poprzednich dwóch miesiącach, po korekcie, o 236 tys. - poinformował w piątek Departament Pracy. Stopa bezrobocia niespodziewanie spadła do 5,9% i jest najniższa od marca. Wzrost zatrudnienia byłby w listopadzie większy, gdyby nie 23 tys. osób zwolnionych po strajkach ze sklepów spożywczych.

Poprawę na rynku pracy sygnalizował też niedawny raport Institute for Supply Management. Jego indeks zatrudnienia po raz pierwszy od lipca 2000 r. w listopadzie przekroczył poziom 50 pkt, co oznacza, że więcej fabryk zatrudniało pracowników niż zwalniało.

Spółki muszą wywiązać się z rosnących zamówień po najszybszym od prawie 20 lat rozwoju amerykańskiej gospodarki w minionym kwartale. Poprawa popytu zwiększyła zyski spółek, co umożliwiło im przyjmowanie nowych pracowników. Więcej miejsc pracy i rosnące dochody przyczynią się do przyspieszenia gospodarczego, a to może pomóc prezydentowi Bushowi przed przyszłorocznymi wyborami odrzucić krytykę demokratów dotyczącą sposobów kierowania gospodarką.

Zatrudnienie w sektorze usług wzrosło w listopadzie o 64 tys. osób, po 145 tys. w poprzednim miesiącu. Sektor ten to m.in. handel detaliczny, banki i agencje rządowe. Największy wzrost - o 34 tys. osób - odnotowano w oświacie i służbie zdrowia.

W przemyśle zatrudnienie zmniejszyło się w listopadzie o 17 tys. osób i był to już 40. z rzędu spadek liczby miejsc pracy w tym sektorze. Jeśli jednak w ciągu roku zakończonego w sierpniu średnia miesięczna tego spadku wynosiła 53 tys., to od sierpnia zmniejszyła się do 17 tys. Wydłużył się natomiast tydzień pracy w przemyśle do 40,8 godz. z 40,6 godz. w październiku. Średnie zarobki tygodniowe wzrosły do 524,09 USD, z 522,21 USD w poprzednim miesiącu.