Gdyby nie poniedziałkowa sesja, to miniony tydzień na warszawskim parkiecie należałoby zaliczyć do tych nudniejszych. Obroty były niewielkie, a kursy w wielu przypadkach kształtowały się dość przypadkowo. Prowadziło to do sytuacji, że zachowanie rynku często było po prostu irracjonalne. Przynajmniej z mojego punktu widzenia.

Nieco światła na ostatnie zachowanie indeksu dużych spółek rzuca analiza techniczna. Od siedmiu tygodni WIG20 porusza się w kanale spadkowym. Dolne ograniczenie tego kanału tworzą minima z 27 października i 20 listopada br. Natomiast górne, lokalne szczyty z 15 października, 10 listopada i 3 grudnia br. Ostatnie wzrosty stanowią więc ruch do górnego ograniczenia tegoż kanału.

Mimo pokonania w tym czasie 15-dniowej średniej, należy wątpić, żeby strona popytowa doprowadziła do wybicia w górę. Gdyby miał być realizowany ten scenariusz, to świadkami takiego kroku powinniśmy być już w piątek, co na wykresie świecowym zaowocowałoby formacją przeczekania. Na tej podstawie można wnioskować, że skoro byki nie mają sił na kontynuację rozpoczętej 21 listopada br. zwyżki, to należy przygotować się na spadki. Najbliższe wsparcie to 1415 pkt (lokalny dołek sprzed dwóch tygodni). Jednak większego popyt można spodziewać się dopiero w okolicach 1330-1350 pkt, gdzie potrójne wsparcie tworzy dolne ograniczenie wspomnianego kanału, lokalny dołek z lipca br. oraz 62-proc. zniesienie ostatniej hossy.

Prawdopodobieństwo spadków na najbliższych sesjach potwierdza wykres tygodniowy WIG20. Nieudany powrót powyżej linii szyi (1512 pkt) formacji podwójnego szczytu stanowi silny sygnał sprzedaży. Należy więc liczyć się ze spadkami przynajmniej do 1360 pkt.

Jedyne, co może martwić niedźwiedzie, to duży odsetek pesymistów. Ostatni odczyt, publikowanego przez GPW wskaźnika koniunktury Wigometr, pokazuje, że aż 47% uczestników tego badania oczekuje zniżki w najbliższym tygodniu. Analizując wykresy, trudno oczekiwać czegoś innego. Niemniej jednak tak duży odsetek niedźwiedzi rzadko znajduje odzwierciedlenie w zachowaniu indeksu WIG20. Może teraz będzie inaczej?