Połowa środków, czyli 20 bln jenów, ma być uwzględniona w dodatkowym budżecie na rok fiskalny kończący się w marcu 2004 r. Pozostała część kwoty ma zostać zapisana w budżecie na kolejny rok. Hiroshi Watanabe z Ministerstwa Finansów potwierdził, że resort będzie się starać o przyznanie w przyszłym roku dodatkowych środków na interwencje na rynku walutowym, jednak odmówił podania konkretnej kwoty.

Aby wyhamować zwyżkę kursu swojej waluty względem dolara, która od stycznia wyniosła 11%, Japonia wydała w tym roku rekordową kwotę 17,8 bln jenów. Wczoraj japońska waluta minimalnie osłabła - za jednego dolara płacono 108,10 jenów.

Silna waluta czyni japońskie towary droższymi dla odbiorców z zagranicy i zmniejsza na nie popyt. Z powodu aprecjacji jena część japońskich przedsiębiorstw w ubiegłym miesiącu obniżyła tegoroczne prognozy zysków. Eksporterzy przyczynili się w dwóch trzecich do wzrostu o 0,3% gospodarki japońskiej w trzecim kwartale. Niemal 30% eksportu Japonii trafia na rynek amerykański, stąd tak istotną rolę odgrywa kurs do dolara.

Silny jen oznacza także, że importowane produkty stają się dla Japończyków relatywnie tańsze. To powoduje, że wzrasta zagrożenie deflacją, która trapi drugą w świecie gospodarkę i tamtejsze przedsiębiorstwa od ponad pięciu lat.

Łącznie, do 30 listopada br., na interwencje na rynku walutowym Japonia wydała 72 bln jenów. Obowiązująca obecnie granica 79 bln jenów jest więc blisko. W obecnym i w poprzednich dwóch latach ten limit był już podnoszony - za każdym razem o 10 bln jenów.