Zacznijmy od opisania dziur w kalendarzu, by już na początku zniechęcić do poszukiwania w poniższym tekście jakiejkolwiek prognozy. Dzisiejsza jest ostatnią w tym tygodniu i trudno spodziewać się czegokolwiek innego, jak powtórki przedświątecznego marazmu. Handlować będą głównie fundusze, robiące porządki w portfelach na koniec roku, czego dobrym przykładem wczorajsze pakietówki na TP i podciąganie małych spółek (indeks cenowy na nowych szczytach). Co prawda, niektórzy po cichu liczą na zwiększony popyt ze strony indywidualnych inwestorów, ale to trochę naiwne sądzić, że tuż przed świętami kogokolwiek do kupna akcji przekona argument ostatniego dnia wolności podatkowej.

Kolejna sesja dopiero w poświąteczny poniedziałek. Zapowiada się, że jedynym jej ciekawym fragmentem będzie reakcja na zachowanie amerykańskich indeksów. Za oceanem rynki działają w Wigilię i piątek, choć handel akcjami jest skrócony do 19.00, a waluty, towary i obligacje kończą jeszcze godzinę wcześniej. W tych dniach inwestorzy dostaną do strawienia kilka danych makro (m.in. wnioski o zasiłek, zamówienia na dobra trwałego użytku, sprzedaż nowych domów). Dość istotne, ale chyba wszyscy zdążyli się zorientować, że na obecnym etapie rajdu św. Mikołaja inwestorzy widzą tylko dobre publikacje. Dopiero alarmy terrorystyczne (także w piątek - ABC News straszyło około południa) na chwilę wzruszyły bycze sumienia, co chyba dobrze pokazuje, że rynek jest w niebezpiecznej fazie, gdzie najbardziej liczą się emocje. Dopóki nie zmienią się nastroje, balon na rynku akcji może być nadmuchiwany. Patrząc dalej w kalendarz, w przyszły wtorek na GPW handlują już tylko uzależnieni, a w sylwestrową środę ze stratą pieniędzy trzeba zdążyć do 13.20. Rekomendacja? Może być tylko jedna - "Przetrzymaj".