We wrześniu dane o niewielkim plusie na rachunku obrotów bieżących zaskoczyły rynek. Jednak o wiele większą niespodzianką była nadwyżka w październiku. Wyniosła blisko 200 mln euro. Jednak nadzieje, że ten dobry trend będzie kontynuowany, nie spełniły się. W listopadzie - jak poinformował NBP - na rachunku obrotów bieżących pojawił się deficyt w wysokości 286 mln euro.
Za wzrost deficytu nie odpowiada handel zagraniczny. Wprawdzie eksport w minionym miesiącu był niższy o prawie 200 mln euro i wyniósł 3,36 mld euro, jednak niższy był także import - wyniósł 4 mld euro wobec 4,2 mld euro miesiąc wcześniej. Jednak spadek importu w okresie przedświątecznym stanowi sporą niespodziankę. Do tej pory tradycyjnie w listopadzie i grudniu import rósł.
W rezultacie - saldo handlu zagranicznego w listopadzie było nawet niższe od zanotowanego w październiku - było to 633 mln euro wobec 644 mln euro. Jednak na gorszym wyniku rachunku obrotów bieżących zaważył przede wszystkim spadek wpływów z handlu przygranicznego. Chodzi o tzw. obroty niesklasyfikowane, będące głównie wynikiem zamiany walut na złote w kantorach. O ile w październiku w kantorach zostało 641 mln euro, to w listopadzie już tylko 385 mln euro. Ten spadek - w połączeniu z gorszym saldem transferów bieżących - jest główną przyczyną pojawienia się deficytu.
Jak wynika z danych NBP, w listopadzie zmniejszyło się zainteresowanie inwestorów zagranicznych papierami dłużnymi. Zainwestowali oni w obligacje - głównie skarbowe - przeszło 860 mln euro wobec blisko 1,1 mld euro miesiąc wcześniej. Jednak w tym przypadku więcej papierów było kupowanych niż sprzedawanych. Odwrotna sytuacja miała miejsce na giełdzie. O ile przed miesiącem inwestorzy kupili papiery za niespełna 30 mln euro, to w listopadzie doszło do sporej wyprzedaży. Za granicę z giełdy odpłynęło ponad 310 mln euro.