Reklama

Rok 2003 należał do małych spółek

Po kilku falstartach w latach 2000-2002 rok 2003 przyniósł odrodzenie światowych rynków akcji. Są powody, by wierzyć, że jest to dopiero początek okresu dobrej koniunktury. Nie brak jednak głosów wskazujących na to, że czas największych zysków już minął. Przypomina o tym historia - zdecydowanie więcej można było zarobić w pierwszym roku ożywienia gospodarczego niż w drugim.

Publikacja: 03.01.2004 08:48

Tak wysokich stóp zwrotu z inwestycji na światowych parkietach w 2003 roku oczekiwało niewielu specjalistów. Jednocześnie nawet w najbardziej optymistycznym scenariuszu trudno oczekiwać powtórki tej sytuacji w 2004 roku.

Początkowo nic nie zapowiadało tak znacznych zysków. Od końca 2002 r. do połowy marca ub.r. indeks opisujący koniunkturę na światowym rynku akcji All Countries World Index, obliczany przez Morgan Stanley Capital International (MSCI), stracił 11 (licząc w dolarach). Górę wzięły obawy o skutki wojny z Irakiem i inwestorzy nadal pozbywali się akcji. Punkt zwrotny nastąpił prawie dokładnie w trzecią rocznicę ustanowienia przez Nasdaq historycznego maksimum. Od wiosennego dołka do końca roku na świecie akcje zyskały na wartości przeciętnie ponad 1/3. Można przy tym zauważyć, że często im mocniej w dół szły akcje na początku roku, tym w dalszej części mocniej zwyżkowały i odwrotnie. Równocześnie ta zależność dotyczyła głównie rynków dojrzałych, emerging markets zaś w pierwszych miesiącach wykazały się dużą odpornością na złe nastroje. Potem okazało się, że był to zwiastun pokaźnych zysków przez resztę roku z inwestycji na giełdach krajów tego regionu.

Od końca 2002 r. do połowy marca 2003 r. najsilniejszymi rynkami były Nowa Zelandia (-1,4), Irlandia (-2,5), Austria (-2,8), Hongkong (-3,6), Kanada (-4) oraz Stany Zjednoczone (-8). Trzy z nich przyniosły do końca roku najmniejsze zyski (Kanada, Nowa Zelandia oraz Irlandia). Natomiast z sześciu najsłabszych indeksów z początku roku - belgijskiego (-31), holenderskiego (-28,2), niemieckiego (-23,1), francuskiego (-22), szwajcarskiego (-19,8) i fińskiego (-17,9) połowa dała potem zarobić najwięcej (Niemcy, Belgia i Francja).

Drugi rok ożywienia

na horyzoncie

Reklama
Reklama

W opiniach specjalistów przeważa przekonanie, że na wiosnę 2003 r. światowe rynki akcji i gospodarka weszły w fazę trwałego wzrostu. Najczęściej porównuje się obecną sytuację do tej z okresów 1974-1975, 1982-1983 oraz 1992-1993. Wtedy, w pierwszym roku wychodzenia z kłopotów gospodarczych, indeks opisujący koniunkturę na światowych giełdach wzrastał przeciętnie o 34. Teraz jest to już ok. 40. W przeszłości najlepiej wypadał parkiet japoński, rosnący średnio o 41, najgorzej zaś brytyjski, zyskujący przeciętnie 23. Obecnie sytuacja jest nieco inna. Najsilniejsze okazują się rynki azjatyckie, z wyłączeniem Japonii (wzrost cen sięga 50), najsłabszy zaś jest szeroki rynek amerykański (mierzony indeksem S&P 500), który zyskał jedną trzecią. Siła azjatyckich rynków w tym roku ma dwie główne przyczyny. Zdecydowane rozluźnienie polityki fiskalnej w Stanach Zjednoczonych pozwoliło podtrzymać wydatki konsumenckie w USA. Część z nich przeznaczana była na zakupy towarów importowanych. Korzystały na tym kraje azjatyckie, w znacznym stopniu uzależnione od eksportu. Poza Wietnamem wszystkie mają nadwyżkę na rachunku obrotów bieżących. Jednocześnie prowadziły politykę, mającą przeciwdziałać umacnianiu swoich walut wobec dolara. Zwiększanie podaży pieniądza i powiększanie rezerw przyczyniało się do wzrostu popytu konsumpcyjnego, co przekładało się na wysokie tempo rozwoju gospodarczego.

Sytuacja diametralnie zmienia się wraz z wejściem w drugi rok ożywienia. W przeszłości stopa zwrotu z indeksu światowego obniżała się średnio do 5. Najbardziej korzystnie w tym okresie wypadały giełdy azjatyckie, bez Japonii, które szły w górę o 15, najmniej powodów do zadowolenia mieli inwestorzy z brytyjskiego parkietu, który tracił średnio 8.Małe jest piękne

Cechą charakterystyczną 2003 roku na rynkach akcji było bardzo dobre zachowanie spółek o mniejszej kapitalizacji. Rosły one prawie dwa razy szybciej od całego rynku. Podczas gdy indeks mierzący koniunkturę na światowych giełdach zyskał w 2003 r. 23, to indeks small-caps, obejmujący spółki o kapitalizacji między 200 mln USD i 1,5 mld USD, zwyżkował o 44. Co ważne, siła mniejszych spółek była zjawiskiem powszechnym. Zdecydowanie lepiej od rynku wypadały one zarówno w USA, Europie, jak i Japonii.

Taka przewaga mniejszych spółek nad całym rynkiem początkowo była pochodną bardziej atrakcyjnych wycen tej grupy firm. Później, gdy wynikająca stąd przewaga zakończyła się, okazało się, że mniejsze spółki w dużo większym stopniu niż blue chips korzystają na poprawie koniunktury gospodarczej. W efekcie w drugiej połowie roku cieszyły się one dużym wzięciem wśród inwestorów. Indeks światowych small-caps wyrównał maksima z 2000 i 2002 r., natomiast amerykański indeks S&P 500, obliczony w ten sposób, że każda spółka bez względu na wielkość ma taki sam udział, ustanowił pod koniec roku rekord wszech czasów. Indeks S&P 500, uwzględniający wartość rynkową przedsiębiorstw, jest wciąż około 30 poniżej historycznego maksimum. W tym przypadku udział spółki o największej kapitalizacji - General Electric - jest większy niż 100 najmniejszych firm. Jednocześnie 10 najbardziej znaczących przedsiębiorstw ma prawie 25-proc. udziału w indeksie.

Dolar najsłabszy od lat

Przez wiele minionych lat korelacja między notowaniami na amerykańskich giełdach i wartością dolara była bardzo duża. Najczęściej zwyżce kursów akcji towarzyszyło umacnianie dolara i odwrotnie. Ta reguła działała jeszcze w I kwartale 2003 r. Potem zupełnie przestała się sprawdzać. Inwestorzy przestali sobie zaprzątać głowę możliwym negatywnym wpływem osłabienia dolara na wzrost gospodarczy i w konsekwencji na kondycję rynków akcji. Najwyraźniej było to widać w przypadku giełd krajów strefy euro. Przyjmuje się, że są one bardzo wrażliwe na zmiany kursu walutowego - mocny pieniądz im nie sprzyja, gdyż ogranicza zdolności eksportowe przedsiębiorstw. Nic dziwnego, że europejska gospodarka wciąż czeka na wyraźne przyspieszenie. Nadzieja na nie i wcześniejsza solidna przecena były powodami znaczących zwyżek giełd Eurolandu.

Reklama
Reklama

Odwrót od dolara negatywnie odbił się na kondycji japońskiego parkietu. Tutaj wzrost rozpoczął się najpóźniej (w ostatnich dniach kwietnia) i najwcześniej się zakończył (w połowie września). Ustanowienie przez Nikkei 225 szczytu w okolicach 11 tys. pkt zbiegło się w czasie z rozpoczęciem procesu wyraźnego umocnienia jena w stosunku do dolara.

Chiny w centrum uwagi

Znakomite wyniki azjatyckich rynków to nie tylko "zasługa" mocnego ożywienia amerykańskiej gospodarki. Stale rosnące znaczenie dla kondycji regionu ma koniunktura w Chinach. W 2003 r. gospodarka tego kraju rozwijała się w prawie 9-proc. tempie. Ten stały i dynamiczny wzrost powoduje, że ma ona coraz większe znaczenie w skali globalnej. Chiny stały się w ubiegłym roku największym odbiorcą japońskiego eksportu, zastępując na tej pozycji Stany Zjednoczone. Jednocześnie powiększały nadwyżkę w handlu z USA, co w drugiej połowie roku wywołało naciski na zmianę reżimu kursowego, wiążącego wartość juana z kursem dolara.

Dyskusja na temat polityki kursowej w Chinach może przybierać na sile wraz z rozpoczęciem kampanii prezydenckiej w Stanach Zjednoczonych. Na wymuszenie na chińskich władzach zgody na aprecjację juana nalega głównie lobby przemysłowe. Niestety, konsekwencje takiej decyzji nie do końca dają się przewidzieć. Jedni widzą w niej receptę na poprawę bilansu handlowego USA, inni zagrożenia związane z pojawieniem się tendencji inflacyjnych i negatywny wpływ na kondycję amerykańskich przedsiębiorstw, eksportujących z zakładów znajdujących się na terytorium Chin i korzystających z taniej siły roboczej i stałego kursu walutowego.Chiny będą pozostawać w centrum uwagi globalnych rynków również w tym roku. Stratedzy banków inwestycyjnych oczekują spowolnienia tempa wzrostu PKB do 7,9. Równocześnie są zgodni, że spadek dynamiki wzrostu gospodarczego poniżej 7 miałby bardzo negatywne konsekwencje. Jest to związane z ogromną skalą inwestycji, którym sprzyja duży napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych oraz luźna polityka fiskalna. Dynamika ich przyrostu jest w dłuższym terminie nie do utrzymania. Analitycy ostrzegają, że sytuacja zaczyna przypominać okresy przeinwestowania z przeszłości w różnych regionach świata. Inne zagrożenia są związane z obawami o zwiększenie się inflacji, co mogłoby wywołać podwyżkę stóp procentowych. Specjaliści są zgodni, że w takiej sytuacji nawet niewielkie osłabienie tempa wzrostu grozi irracjonalnie silną reakcją rynków finansowych.

Stopy zwrotu nie zależały od zysków

W 2003 roku wzrosły kursy 90 akcji, wchodzących w skład indeksu S&P 500. Tak szeroką ławą notowania największych amerykańskich korporacji zwyżkowały po raz ostatni w 1980 roku. Spółki wchodzące w skład indeksu szerokiego rynku pogrupowane są w 10 głównych branż. Wszystkie wskaźniki sektorowe zyskały na wartości, co zdarzyło się po raz pierwszy od 1997 roku. Najwięcej - 47 - wzrósł indeks mierzący koniunkturę w sektorze zaawansowanych technologii. Najmniej - tylko 3,3 - zyskał wskaźnik telekomunikacyjny.

Reklama
Reklama

Przechodząc do poszczególnych spółek, okazuje się, że najwięcej można było zarobić na firmach, które wracają do gry po wyjściu z poważnych tarapatów. Od stabilnych, zyskownych firm, inwestorzy chętniej kupują akcje tych, które dobre czasy dopiero mają przed sobą. Przynajmniej wedle oceny inwestorów. I tak najwięcej można było zarobić na akcjach technologicznej firmy Avaya (+428), która przez dwa lata (2001-2002) była na minusie. Zyski pojawiły się dopiero w II kwartale 2003 roku, ale to nie wystarczyło, żeby być nad kreską w roku fiskalnym 2002/ /2003, która firma zakończyła we wrześniu 2003. Również w dopiero w drugim kwartale zyski zaczęła przynosić spółka Williams Cos. Akcje właściciela rurociągów gazowych wzrosły o 264. Notowania przedsiębiorstwa użyteczności publicznej Dynegy Inc. podniosły się w poprzednich 12 miesiącach o 263. Po uniknięciu bankructwa w 2002 roku, spółka zaczęła zarabiać dopiero w trzecim kwartale 2003 r.

Na drugim końcu stopy zwrotu za 2003 rok znalazł się na przykład Merck - spółka regularnie płacąca dywidendę (stopa - 3,2), dla której stopa zwrotu z kapitałów własnych przekracza obecnie 40. Kurs akcji spadł w 2003 roku 14.

Bułgarski Sofix - najlepszy indeks w 2003 r. w Europie

Historia bułgarskiego indeksu SOFIX zaczęła się w 21 października 2000 r. na poziomie 100 pkt. W jego skład wchodzi 13 krajowych spółek. Co ciekawe, nie jest w nim reprezentowany sektor finansowy. Natomiast znajdują się trzy firmy z branży turystycznej (Slanchev Briag - po sprzedaży sieci hoteli nad Morzem Czarnym zajmuje się utrzymaniem infrastruktury w ośrodkach wypoczynkowych, posiada wartościowe aktywa w postaci gruntów, Albena - właściciel 43 hoteli i Zlatni Piasutsi - właściciel hoteli, restauracji, barów i sklepów), po dwie tytoniowe (Blagoevgrad BT - największy producent papierosów w Bułgarii, kontroluje 45% rynku i Bulgartabac Holding - największy producent papierosów w Europie Środkowowschodniej, jego spółką zależną jest Blagoevgrad, ma 95% udziałów w bułgarskim rynku i 1% w rosyjskim) oraz farmaceutyczne (Sopharma - największa firma farmaceutyczna w Bułgarii i Biovet - producent leków dla zwierząt), po jednej reprezentuje sektor chemiczny (Neochim - producent i dystrybutor produktów chemicznych), handel paliwami (Petrol - właściciel największej bułgarskiej sieci stacji paliw, składa się na nią 440 punktów) i petrochemię (LukOil Neftochim - największa spółka paliwowa na Bałkanach, związana z rosyjskim Lukoil). Największą kapitalizację ma Petrol - przekracza 260 mln USD.Bułgarski indeks silny wzrost notuje drugi rok z rzędu. Ponad 54-proc. zyski z 2002 r. nie robią wrażenia w porównaniu z tymi z roku ubiegłego, ale mają swoją wartość, biorąc pod uwagę straty z 2002 r. większości światowych parkietów. Sukces bułgarskiej giełdy jest pochodną poprawiającej się kondycji tamtejszej gospodarki. Czwarty rok z rzędu rozwija się ona w tempie przekraczającym 4%. Wzrost odbywa się przy malejącej inflacji, która wynosi poniżej 1%. Systematycznie obniża się stopa bezrobocia. Według rządowych danych, spadała poniżej 13%. W efekcie agencje ratingowe powoli polepszają ocenę bułgarskiej gospodarki, co przyciąga coraz więcej zagranicznych inwestycji bezpośrednich. Według ostatnich danych, w pierwszych trzech kwartałach 2003 r. zbliżyły się one do 1,3 mld USD, czyli 6,7% PKB. W porównaniu z tym samym okresem 2002 r. zwiększyły się o przeszło 400 mln USD. Główna w tym zasługa dochodów ze sprzedaży udziałów w DSK Bank.

Bułgaria rozpoczęła pod koniec marca 2000 r. negocjacje członkowskie z Unią Europejską. Datę wstąpienia określa się na 2007 r.

Reklama
Reklama

Brazylijska Bovespa - najlepszy indeks w 2003 r. obu Ameryk

Pod względem rocznych stóp zwrotu Ameryka Południowa zdecydowanie zdystansowała Północną. Ponad 100% wzrosły w 2003 roku indeksy giełd w Sao Paulo, Caracas i Buenos Aires. Jeśli zmianę wartości wskaźników policzyć w walucie lokalnej, największy wzrost w 2003 roku zanotował wenezuelski Caracas General (177%). Zwyżce notowań na tamtejszym rynku akcji towarzyszył spadek kursu lokalnej waluty względem amerykańskiego dolara o 15%. Dlatego, gdyby zmiany wartości indeksów policzyć w walucie USA, to najlepsza okaże się brazylijska Bovespa. Brazylijski real należał do walut, które najwięcej zyskały w stosunku do dolara w 2003 roku.

W skład indeksu Bovespa wchodzą 52 spółki. Łączna kapitalizacja tych firm sięga 140 mld dolarów. Wskaźnik Cena/Zysk wynosi 31,3, natomiast stopa dywidendy sięga 3,4%. Dla porównania, wartość rynkowa spółek notowanych na giełdzie warszawskiej wynosi ok. 45 mld dolarów. Według agencji Bloomberga, wskaźnik Cena/Zysk dla spółek wchodzących w skład indeksu WIG wynosi 24,9, a stopa dywidendy 0,9%. Trzy spółki mające największy wpływ na wartość Bovespy to telekomunikacyjne Tele Norte Lesta Participacoes i Embratel Participacoes oraz petrochemiczny koncern Petroleo Brasileiro. W zeszłym roku najwięcej można było zarobić na papierach firmy Braskem, działającej w branży chemicznej. Kurs jej akcji wzrósł 507%. Mimo to wycena przedsiębiorstwa jest bardzo niska, jeśli wziąć pod uwagę wskaźnik Cena/Zysk, który wynosi zaledwie 2,75.

Tajlandzki Set - najlepszy indeks w 2003 r. strefy Azji i Pacyfiku

W 2003 roku wysokie stopy zwrotu można było osiągnąć na giełdach Dalekiego Wschodu. Dzięki ponad 30-proc. zwyżce w ostatnim kwartale na czoło wysunął się tajlandzki SET, który w całym roku zwiększył wartość o 116,6%. W ujęciu dolarowym zwyżka wyniosła niemal 136%. Lepsze okazały się tylko indeksy giełd południowoamerykańskich (w Brazylii i Wenezueli) oraz wskaźniki nie liczących się w skali globalnej rynków europejskich (w Bułgarii i na Łotwie).

Reklama
Reklama

W skład indeksu SET wchodzi wszystkie 380 spółek, notowanych na giełdzie w Bangkoku. Ich wartość rynkowa sięga 250 mld dolarów. Kontrolowany przez państwo koncern petrochemiczny PTT, zajmujący się wydobyciem oraz przetwarzaniem gazu ziemnego i ropy naftowej, który ma największy wpływ na wartość indeksu, wyceniany jest na 13 mld dolarów. Wskaźnik Cena/Zysk dla tego przedsiębiorstwa to 14,7, stopa dywidendy wynosi 1,5%. To wskaźniki porównywalne z PKN Orlen, który notowany jest przy C/Z na poziomie 11,5 i stopie dywidendy wynoszącej 0,6%. Wyraźna różnica między obiema firmami występuje w zmianie kursu akcji w zeszłym roku. Notowania PTT wzrosły 367%, PKN tylko niewiele ponad 40%.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama