Początek 2004 r. przebiegać będzie prawdopodobnie pod znakiem oczekiwania na publikacje raportów kwartalnych, podsumowujących dokonania spółek w ubiegłym roku . Jako że coraz bliższy wydaje się moment, gdy to inwestycje, a nie eksport staną się motorem wzrostu gospodarczego, wydaje się, że w centrum uwagi uczestników rynku znajdować się powinny walory firm z branż: informatycznej oraz budownictwa specjalistycznego. Obydwa sektory uważane są za te, których wyniki uzależnione są w dużej mierze od dynamiki nakładów inwestycyjnych w całej gospodarce. Patrząc zaś z punktu widzenia kryterium wielkości spółek, wydaje się, że sporo inwestorów liczy, sądząc po wybiciu się WIRR górą z konsolidacji, na powtórkę sytuacji z pierwszego miesiąca 2002 roku, kiedy to ponad 5-procentowemu spadkowi WIG20 towarzyszyła prawie 7-procentowa zwyżka WIRR. Tego typu dywergencja byłaby zresztą nawiązaniem do międzynarodowej prawidłowości. Z większości badań wynika, że w styczniu na giełdach światowych lepiej radzą sobie walory małych firm i to ich największym stopniu dotyczy ,,efekt stycznia".
W przypadku akcji blue chipów perspektywy krótkoterminowe nie wydają się aż tak pozytywne. WIG20 uzależniony jest bowiem, bardziej niż indeks małych firm, od sytuacji na rynkach światowych. Z tego punktu widzenia wydaje się, że wchodzimy w okres charakteryzujący się licznymi zagrożeniami. Po pierwsze skrajnie ,,bycze" nastawienie ekspertów rynku akcji w USA stanowi ostrzeżenie przed załamaniem dotychczasowego, dojrzałego już psychologicznie trendu wzrostowego. Po drugie, niski udział gotówki w aktywach amerykańskich funduszy akcyjnych (4,6%) powoduje, że tylko ciągły napływ nowych oszczędności gospodarstw domowy może uchronić Wall Street przed drastyczną przeceną. Z uwagi na niską stopę oszczędności w USA wydaje się, że scenariusz taki wydaje się mało prawdopodobny.
Zwróć uwagę:
MacroSoft - spółka notowana z dyskontem pod względem wskaźnika P/BV w relacji do średniej branżowej, wykres kursu w pobliżu istotnego
poziomu wsparcia.