W marcu ubiegłego roku nowy dyrektor finansowy wykrył nieprawidłowości w księgach Stolicy. Poinformował o tym zarząd i radę nadzorczą. Rada - akcjonariuszy, czyli Polish Enterprise Fund IV, oraz założycieli: Jana Tkaczowa, Janusza Niedźwiedzkiego i Piotra Wasilewskiego. Nieprawidłowości potwierdził kilka miesięcy potem audytor Ernst&Young. Powstały w latach 2000-2002 i według EI zaważyły na wycenie akcji firmy w momencie, gdy fundusz wchodził do firmy (2001 r.).
Umowa nieważna?
24 grudnia, po tym, jak w listopadzie EI zwróciły się do prywatnych akcjonariuszy Stolicy o zapłatę 19 mln zł odszkodowania, sprawa trafiła do sądu arbitrażowego. - Nasze roszczenie jest pieniężne, ale nie oznacza to, że nie może zostać zaspokojone w inny sposób - stwierdził wczoraj Dariusz Prończuk, partner w EI, odpowiedzialny za inwestycję w Stolicę.
Przed świętami konflikt nabrał tempa. - W grudniu prywatni akcjonariusze bezpodstawnie odstąpili od umowy inwestycyjnej z 2001 r. 2 stycznia wykreślili nas z księgi akcyjnej - poinformował wczoraj Jacek Siwicki, partner zarządzający EI. W efekcie, przedstawiciele funduszu nie zostali też wpuszczeni na poniedziałkowe NWZA Stolicy.
- Akcjonariusze prywatni, a następnie spółka odstąpili od umowy inwestycyjnej z 30 marca 2001 roku, bo uważają, że Enterprise Investors nie wywiązywał się z zobowiązań z niej wynikających - poinformowała nas Ewa Kaczmarek, rzecznik prasowy Stolicy. Odmówiła odpowiedzi na pytanie, o jakie zobowiązania chodzi. - Umowa inwestycyjna jest nadal objęta poufnością - powiedziała.