Podczas piątkowej sesji WIG20 próbował wyjść górą z konsolidacji, w której tkwi od dwóch tygodni. Kontratak podaży zgasił jednak tę próbę. Na wykresie powstała świeca z małym korpusem i stosunkowo długimi knotami po obu stronach. W połączeniu z wysokimi obrotami świadczy ona o gwałtownej i nie do końca rozstrzygniętej konfrontacji popytu z podażą. W obecnej sytuacji, czyli w pobliżu ważnego oporu wyznaczonego przez szczyty z września, października i początku stycznia nie wygląda to najlepiej.
Nieudana próba wyjścia górą z konsolidacji zapowiada testowanie strefy wsparcia wyznaczonej przez dzienne minima ostatnich sesji (około 1650 pkt). W dłuższej perspektywie sytuacja wygląda jeszcze gorzej. Najbardziej pesymistycznych wniosków dostarcza teoria Elliotta. Bywa ona słusznie krytykowana z powodu subiektywizmu i zawodności. Tym razem jednak wykresy indeksów wyglądają jak przerysowane z podręcznika, przez co prawdopodobieństwo pomyłki jest mniejsze niż zwykle. Od ostatniego naprawdę dużego spadku zakończonego jesienią 2002 r. WIG20 wyrysował niemal kompletną falę impulsu składającą się z pięciu fal niższego rzędu.
Pierwsza z nich - wzrostowa zakończyła się podczas poprzedniej zimy. Później była korekcyjna fala druga zakończona 5 marca. Po niej przyszła trzecia fala - wzrostowa, zgodnie z teorią długa i dynamiczna. Wahania rozpoczęte we wrześniu były korekcyjną falą czwartą. Od 21 listopada trwa kolejna fala wzrostowa, prawdopodobnie piąta i ostatnia.
Idealnie zgadza się także charakter poszczególnych podfal. Podczas pierwszej rosły głównie firmy z WIG20. Podczas trzeciej w centrum uwagi znalazły się także mniejsze i średnie firmy. Ostatnio natomiast obudziło się wiele spółek o co najwyżej średniej kondycji finansowej. Niektóre z nich (np. odzieżówka) były w trendach spadkowych od 1994 r. Świadczy to o wzroście tolerancji ryzyka, co jest typowe dla ostatnich okresów hossy. Niestety, wewnętrzny podział piątej (obecnej) fali jest zupełnie niejasny, przez co dokładne przewidzenie punktu zwrotnego może okazać się niemożliwe. Po zakończeniu piątej fali można spodziewać się korekty, głębszej i trwającej dłużej, niż jesienne spadki.