Zdaniem Wojciecha Drzewieckiego, prezesa Samaru - firmy, która analizuje rynek nowych samochodów w Polsce - w bieżącym roku sprzedaż salonowa spadnie o kilkadziesiąt tysięcy. Powinna się zamknąć w przedziale 300-320 tys. sztuk. W roku ubiegłym wyniosła ponad 350 tys. Nie najlepsze prognozy spowodowane są kilkoma przyczynami. Po pierwsze, Polska wchodzi do Unii Europejskiej, gdzie nowe samochody są z reguły o kilka, kilkanaście procent droższe. Prawdopodobnie dojdzie zatem do wyrównania cen, a co za tym idzie - mniej naszych rodaków będzie mogło pozwolić sobie na zakup nowego samochodu czy wymianę auta. - W niektórych przypadkach średnie ceny samochodów mogą wzrosnąć nawet o 10% - powiedział W. Drzewiecki.
Majstrują przy przepisach
Kolejna prawdopodobna przyczyna spadku sprzedaży samochodów to majstrowanie przy przepisach podatkowych przez rząd. Od początku tego roku zmieniły się zasady homologacji ciężarówek. Według nich, za pojazd ciężarowy nie będzie mógł być uznany samochód typu kombi czy hatchback z tzw. kratką. Kupująca takie auto firma nie będzie zatem mogła odliczyć sobie od jego zakupu podatku VAT. Warto jednak zaznaczyć, że homologacje już wydane zachowują swoją ważność do czasu dokonania zmian konstrukcyjnych w modelu. Spadek sprzedaży z tego tytułu będzie zapewne zauważalny, choć rekompensować go może ulga, jaka przewidywana jest w ustawie o podatku VAT. Rząd zgodził się, by firma kupująca samochód osobowy mogła odliczyć sobie część VAT-u zawartego w jego cenie, ale nie więcej niż 3 tys. zł. Faktycznie więc połowę podatku odliczą tylko kupujący samochody małe, warte ok. 30 tys. zł. Ponadto w ustawie wprowadza się dodatkowe ograniczenie dla kratek. Definiuje się tam samochód osobowy poprzez dopuszczalną ładowność. Zgodnie z tą definicją, większość dzisiejszych aut z kratką, mimo że mają homologację ciężarówki, dla potrzeb ustawy o VAT byłoby pojazdem osobowym.
Używane zamiast nowych
Jak prognozuje Samar, liderem polskiego rynku pozostanie Fiat i ma szansę w tym roku swój