Styczeń, z którym inwestorzy zwykle wiążą wielkie nadzieje, wypadł w tym roku skromnie. Na wykresie miesięcznym pojawiła się świeca, której górny cień jest dłuższy aniżeli korpus. To już trzecie tego typu ostrzeżenie po wrześniowym i październikowym, świadczące o sporych problemach z pokonaniem strefy oporu pomiędzy 1700-1750 pkt. "Wisielec" (na wykresie tygodniowym), również nie stanowi najlepszej wróżby na rozpoczynający się tydzień. Jego potwierdzeniem byłoby zamknięcie bieżącego tygodnia notowań poniżej 1632 pkt. Sesja poniedziałkowa zdaje się na razie groźbę tę odsuwać, choć nie przesądzajmy faktów.

Od trzech dni rynek stara się wymazać fatalne wrażenie, jakie wywołała środowa sesja. Niestety, niełatwo jest znieść techniczne konsekwencje wybicia dołem z 2-tygodniowej konsolidacji i pokonania 2-miesięcznego trendu wzrostowego. Te próby doprowadziły wczoraj indeks na skraj środowej luki bessy, rozciągającej się w obszarze 1656-1673 pkt. Wcześniej został pokonany opór na 1635 pkt. Później jednak do głosu doszła podaż i WIG20 zakończył sesję poza obszarem okna. Trzeba przyznać, że to duży wyczyn dotkliwie doświadczonego popytu, lecz nie dość wystarczający, by wyeliminować obawy o pełną realizację zasięgu wybicia ze styczniowego trójkąta. Przypomnę, że docelowy poziom ewentualnej zniżki znajduje się na 1575 pkt i należy go traktować jako minimum. Dlaczego? Sądzę, że w razie pokonania EMA-55 i psychologicznej bariery 1600 pkt nie obejdzie się bez testu głównej linii hossy położonej w okolicy 1500-1520 pkt.

W dłuższym terminie można jeszcze snuć prognozy oparte na 5--miesięcznej, odwróconej głowie z ramionami, lecz to rozważania teoretyczne. Proponuje zatem zostawić je na razie z boku i powrócić do nich, gdy rynek wyjdzie ponad linię szyi, tj. 1700 pkt. Wówczas formacja przyda się do określenia zasięgu wzrostu.

Na poniedziałkowy wzrost zareagowały najszybsze oscylatory. Stochastic generuje kupno, nieco mniejszy optymizm widać na CCI - wskaźnik ten dotarł w rejon opadającej średniej.