Ostatnio można było przeczytać liczne komentarze oraz informacje prasowe, zawierające wyliczenia odnośnie do kwoty oszczędności w planie Hausnera. Mam jednak wrażenie, że wciąż dla niektórych nie jest do końca jasne, ile w finansach publicznych chce zaoszczędzić minister gospodarki. Udział w zamieszaniu informacyjnym mieli przedstawiciele rządu. Do tego stopnia, że Ministerstwo Gospodarki poczuło się w obowiązku opublikować komunikat, wyjaśniający finansowe skutki planu Jerzego Hausnera. Było to bezpośrednio efektem pojawienia się w mediach sprzecznych informacji na ten temat po konferencji prasowej rządu (co z kolei wynikało z niejasnego wyjaśnienia tematu przez przedstawicieli rządu).

Wygląda jednak na to, że pierwotnym autorem zamieszania informacyjnego był sam wicepremier Hausner, który to w październiku ubiegłego roku powiedział, że "suma oszczędności w administracji w okresie 2004-2007 powinna wynieść 20 mld zł, co razem z oszczędnościami socjalnymi łącznie po obydwu stronach powinno przynieść skumulowany efekt 32 mld zł, czyli 4% PKB". Z tej wypowiedzi wyniknęła właśnie słynna kwota 32 mld. W rzeczywistości kwota ta nie miała w ogóle racji bytu. Wygląda bowiem na to, że wicepremier dodał łączną kwotę oszczędności w administracji w latach 2004-2007 (ok. 20 mld zł) do oszczędności w wydatkach socjalnych w jednym tylko roku 2007 (12,1 mld zł). W rzeczywistości te dwie liczby były nieporównywalne.

Wyjaśnijmy zatem, jaka jest skala oszczędności rządowych. Najpierw odpowiedzmy na pytanie, o ile będzie mniejszy deficyt budżetowy w 2007 r. na skutek wprowadzenia planu Hausnera. Dodajemy w tym celu 10,2 mld oszczędności socjalnych (o 1,9 mld mniej w porównaniu z pierwotnym planem) do 5,9 mld z oszczędności administracyjnych, co daje niecałe 1,5% PKB. Jeśli z kolei chcemy wiedzieć, o ile mniejszy będzie dług publiczny w 2007 r. w rezultacie reformy zaproponowanej przez rząd, dodajemy łączną sumę oszczędności z lat 2004-2007 w administracji (ok. 20 mld) oraz wydatkach socjalnych (29,4 mld), otrzymując kwotę zbliżoną do 50 mld złotych. Aby przedstawić tę kwotę w procentowym ujęciu do PKB, należy ją podzielić przez zsumowane PKB za wszystkie cztery lata, co daje zaledwie 1,3%.

I tym sposobem z naszych obliczeń wynika, że suma oszczędności wpływająca na dług publiczny w latach 2004-2007, równa 50 mld złotych, reprezentuje zaledwie 1,3% PKB. Ciekawe, jakim sposobem w październiku dla wicepremiera kwota o 18 mld mniejsza dała aż 4% PKB?