Reklama

Cel: niewielki wzrost

ING Nationale-Nederlanden TUnŻ, czwarty gracz na rynku ubezpieczeń na życie, liczy, że w tym roku uda się wreszcie zwiększyć przychody ze składek. Sprzyjać temu ma spadająca liczba rezygnacji klientów z polis oraz rozruch indywidualnych kont emerytalnych.

Publikacja: 06.02.2004 08:17

ING Nationale-Nederlanden, podobnie jak wicelider rynku Commercial Union Polska TUnŻ od roku boryka się ze spadkiem przypisu składki. To efekt tzw. złej sprzedaży, czyli wprowadzenia w błąd klientów co do konstrukcji ubezpieczeń z funduszem inwestycyjnym. - Nie udało się nam zrealizować ubiegłorocznych planów dotyczących zrównoważenia ubytków w portfelu - przyznał wczoraj Marc van der Ploeg, prezes ING Nationale--Nederlanden TUnŻ. - Ze względu na niepewną sytuację gospodarczą liczba klientów rezygnujących z naszych polis jest ciągle wyższa niż udaje się pozyskać nowych - wyjaśnił.

Przełomowe IKE

M. Ploeg nie chciał podać wartości portfela na koniec ub.r. - Dzięki dodatkowym wpływom m.in. z opcji zdrowotnych będzie na poziomie zbliżonym do tego sprzed roku - powiedział. W 2002 r. ING N-N zebrało 926,4 mln zł składek. Po trzech kwartałach ub.r. spółka notowała jeszcze 3,7-proc. spadek przypisu. Wszystko wskazuje na to, że przychody ze składek będą jednak niższe niż w 2002 r.

Według M. Ploega, dzięki uporządkowaniu sieci sprzedaży liczba upadłych polis (tzw. lapsów) spadła z 30 do poniżej 10%. Do końca 2004 r. spółka ma zanotować wzrost przychodów ze sprzedaży. - Spodziewamy się, że przełom nastąpi w połowie roku. Chcemy pozyskać w tym roku około 40 tys. klientów. Jeśli liczba lapsów nie zwiększy się, powinniśmy wyjść na plus - stwierdził. - To, jaki będzie ten wzrost, zależy od tego, kiedy ruszą indywidualne konta emerytalne - dodał.

A rynek ucieka

Reklama
Reklama

Szacuje się, że w tym roku krajowy rynek ubezpieczeń na życie ma wzrosnąć o kolejne 15%. Oznacza to, że ING Nationale-Nederlanden będzie nadal tracił w nim udziały. W ciągu ub.r. udział Holendrów skurczył się z 10,3 do 7,9%.

Stało się to głównie za sprawą rekordowo wysokich wpływów z polis o jednorazowej składce, oferowanych przez konkurentów. - Trudno zaprzeczyć, że nasz udział w rynku spadł, podczas gdy np. niektóre małe spółki notowały bardzo duże przyrosty. To jednak był świadomy wybór. Nie rozwijaliśmy sprzedaży ubezpieczeń o składce jednorazowej, bo uważamy, że ryzyko utraty takich klientów jest bardzo duże, a potencjalne zyski niewielkie - skomentował szef ING N-N.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama