ING Nationale-Nederlanden, podobnie jak wicelider rynku Commercial Union Polska TUnŻ od roku boryka się ze spadkiem przypisu składki. To efekt tzw. złej sprzedaży, czyli wprowadzenia w błąd klientów co do konstrukcji ubezpieczeń z funduszem inwestycyjnym. - Nie udało się nam zrealizować ubiegłorocznych planów dotyczących zrównoważenia ubytków w portfelu - przyznał wczoraj Marc van der Ploeg, prezes ING Nationale--Nederlanden TUnŻ. - Ze względu na niepewną sytuację gospodarczą liczba klientów rezygnujących z naszych polis jest ciągle wyższa niż udaje się pozyskać nowych - wyjaśnił.
Przełomowe IKE
M. Ploeg nie chciał podać wartości portfela na koniec ub.r. - Dzięki dodatkowym wpływom m.in. z opcji zdrowotnych będzie na poziomie zbliżonym do tego sprzed roku - powiedział. W 2002 r. ING N-N zebrało 926,4 mln zł składek. Po trzech kwartałach ub.r. spółka notowała jeszcze 3,7-proc. spadek przypisu. Wszystko wskazuje na to, że przychody ze składek będą jednak niższe niż w 2002 r.
Według M. Ploega, dzięki uporządkowaniu sieci sprzedaży liczba upadłych polis (tzw. lapsów) spadła z 30 do poniżej 10%. Do końca 2004 r. spółka ma zanotować wzrost przychodów ze sprzedaży. - Spodziewamy się, że przełom nastąpi w połowie roku. Chcemy pozyskać w tym roku około 40 tys. klientów. Jeśli liczba lapsów nie zwiększy się, powinniśmy wyjść na plus - stwierdził. - To, jaki będzie ten wzrost, zależy od tego, kiedy ruszą indywidualne konta emerytalne - dodał.
A rynek ucieka