Przez cały tydzień WIG20 konsolidował się w pobliżu poziomu 1650. Górnym ograniczeniem tej konsolidacji jest lekko rosnąca linia poprowadzona przez dzienne maksima z ostatnich sesji. Linia ta znajduje się niemal dokładnie po środku luki bessy z 28 stycznia. Razem z bardziej stromą linią biegnącą przez dzienne minima z ubiegłego piątku i ostatniej środy tworzy ona klin zwyżkujący. Formacje tego typu częściej zapowiadają spadek, niż wzrost. W środę WIG20 wyłamał się dołem z trzytygodniowej konsolidacji tworząc długą czarną świecę oraz wspomnianą lukę bessy. Prawdopodobnie oznaczało to zmianę głównego trendu na spadkowy. Klin z górnym ramieniem na poziomie luki doskonale pasuje do tej koncepcji. Wątpliwości co to trendu dominującego na całym rynku może natomiast budzić zachowanie indeksów skupiających małe i średnie spółki, a ściślej ich silne wzrosty znacznie ponad szczyty poprzedzające niedawne tąpnięcie. Analiza poprzednich ważnych punktów zwrotnych dowodzi jednak, że ważne szczyty w przypadku WIRR i (w mniejszym stopniu) MIDWIG są przesunięte w stosunku do WIG20 o kilka tygodni, a nawet kilka miesięcy. W większym stopniu dotyczy to szczytów, niż dołków. Na przykład w 2000 roku szczyt hossy internetowej na WIG20 wypadł 10 marca, podczas gdy WIRR rósł jeszcze aż do lipca. Wynika z tego, że hossa na małych spółkach nie znaczy, że WIG20 też będzie rósł. Wręcz przeciwnie, przewaga małych firm prawdopodobnie świadczy o coraz większej akceptacji ryzyka, co raczej nie jest dobrym objawem. Słabym punktem spadkowej koncepcji jest natomiast jej dość powszechna akceptacja, zwłaszcza tuż po tąpnięciu z 28 stycznia. Jak wiadomo na rynku mogą dziać się różne rzeczy, ale raczej nie to czego większość się spodziewa. Co w takim razie mogłoby świadczyć o fałszywości niedawnego wybicia w dół? Duże znaczenie ma wspomniany na początku klin zwyżkujący. Wybicie górą z niego byłoby wzrostowym sygnałem. Po pierwsze dlatego, że prawdopodobnie oznaczałoby także przełamanie luki. Po drugie, wybicie górą z formacji zapowiadającej spadek paradoksalnie bywa bardziej wiarygodne, ponieważ powoduje większe zaskoczenie i utrudnia inwestorom właściwą reakcję.