Parę tygodni temu IBM poinformował, że w 2004 r. zamierza zatrudnić na świecie 15 tysięcy osób, ze szczególnym uwzględnieniem Azji. Czy oznacza to, że spodziewacie się znacznego ożywienia na rynku? Jakie to będzie miało przełożenie na zatrudnienie w Polsce?
Zatrudnienie w Polsce będzie rosło zgodnie z potrzebami. Będzie oparte na analizie biznesowej, czyli innymi słowy będziemy patrzeć, czy inwestycja nam się zwróci. Jeśli natomiast chodzi o przesuwanie zasobów do Azji i globalny wzrost zatrudnienia, chyba nikt nie sądzi, że możliwe jest zatrudnienie tych ludzi w Polsce. Warunki formalnoprawne nie zachęcają zbytnio inwestorów do lokowania kapitału w naszym kraju. W wielu korporacjach jest trend przesuwania centrów obsługujących Europę Wschodnią właśnie do krajów azjatyckich.
...ale wracając do pytania, skąd decyzja o 15 tysiącach nowych miejsc pracy?
Wydaje nam się, że mamy do czynienia z powrotem koniunktury. Jeśli korporacja w skali światowej rośnie o 10%, to znaczy, że obrany przez nią kierunek rozwoju jest słuszny. Zamierzamy to wykorzystać i inwestować w ludzi i zasoby tam, gdzie są pieniądze. Jest ogólny trend na świecie, by koncentrować się na biznesie podstawowym i oddawać infrastrukturę, informatykę itp. w zarządzanie firmie zewnętrznej. I my to z powodzeniem wykorzystujemy.
Deklaracje IBM na początku roku stają się powoli tradycją. W ubiegłym roku zapowiedzieliście, że zainwestujecie w kraje Europy Środkowowschodniej 100 mln USD. Miało przełożyć się to na wzrost zatrudnienia i inwestycji w Polsce. Co przez ten rok udało się zrealizować w IBM Polska?