Obniżka będzie dotyczyć SETS - rynku, na którym - za pośrednictwem elektronicznej platformy - handluje sie między innymi akcjami wchodzącymi w skład indeksu FT-SE 100 i najbardziej płynnymi "papierami" z FT-SE 250. LSE zrezygnuje z obowiązującej obecnie opłaty za dokonanie transakcji i zastąpi ją stawką malejącą wraz ze wzrostem liczby transakcji zrealizowanych przez brokera. Najwyższą opłatę, wynoszącą 12,5 funta (22,86 USD) za transakcję, zapłacą firmy realizujące mniej niż 75 tys. zleceń miesięcznie, najniższą - 6,25 funta (11,43 USD) - te, którym w tym czasie uda sie za pośrednictwem SETS zawrzeć wiecej niż 1,75 mln umów kupna/sprzedaży akcji.
Pomimo że od kwietnia 2004 r. obowiązywać będzie aż osiem różnych stawek, zamiast jednej, większość małych i średnich firm brokerskich płacić będzie najwyższą opłatę, czyli tyle, ile obecnie. - Nasza firma nie zdoła przekroczyć progu 75 tys. transakcji miesięcznie, a jesteśmy jednym z największych niezależnych brokerów w Londynie. Na obniżce skorzystają najwięksi - mówi Terry Smith, prezes firmy Collins Steward.
Wiele wskazuje na to, że londyńska giełda chce poprzez zmianę opłat przyciągnąć na Wyspy największe banki inwestycyjne z takich rynków, jak choćby Euronext, który niedawno również obniżył opłaty. Dla największych firm brokerskich nowe taryfy oznaczać mogą oszczędności rzędu dziesięciu procent kosztów transakcji.
- Decyzja LSE bez wątpienia wzmocni konkurencję między europejskimi giełdami - mówi Richard Hayes z Morgan Stanley. Giełda londyńska zdecydowała się na zmianę systemu opłat, mimo że może to oznaczać nawet trzyprocentowy spadek jej przychodów. Jednak - zdaniem specjalistów - jest to odpowiedni moment na wprowadzenie zmian. Czwarty kwartał 2003 r. był korzystny dla LSE, na której zanotowano siedmioprocentowy wzrost obrotów w porównaniu z ostatnim kwartałem 2002 roku.