W czwartek notowania największych spółek kontynuowały optymistyczną tendencję. Wprawdzie zwyżka nie była zbyt duża, ale obecnie najistotniejsze jest to, że nie widać zbyt dużej chęci do pozbywania się akcji. To właśnie różni obecną sytuacją od dwóch pozostałych, kiedy indeks tworzył szczyt (wrzesień oraz październik 2003 r.). Wtedy na rynku następował natychmiastowy zwrot i posiadacze akcji, praktycznie nie mieli okazji do sprzedaży po wysokich cenach. Tym razem, mimo że notowania są najwyżej od 3 lat, podaży, mimo dość dużych obrotów nie udaje się zepchnąć kursów na niższe poziomy. Zamiast tego mamy niewielką konsolidację ponad przebitymi niedawno oporami, co dobrze wróży rynkowi w krótkim terminie.
Zgodnie z podstawowymi zasadami analizy technicznej należy teraz oczekiwać, że indeks największych spółek będzie w najbliższym czasie kontynuował ruch do góry. Poziom, który wydaje się do zdobycia w perspektywie kilkunastu sesji, znajduje się tuż powyżej 1850 pkt i wyznacza go opór tworzony przez szczyt z grudnia 2000 roku. Sporą szansę na dotarcie do tej bariery daje wskaźnik MACD. Jego dzienna odmiana wygenerowała ostatnio sygnał kupna, natomiast tygodniowy histogram od początku grudnia znajduje się w trendzie wzrostowym (na ostatnich sesjach przebił się on ponad poziom równowagi).
Dobra pozycja byków zostanie zagrożona, jeżeli sprzedającym uda się zepchnąć WIG20 poniżej 1660 pkt. Tutaj znajduje się wsparcie tworzone przez dno konsolidacji ze stycznia oraz maksimum z 2 lutego. Dotarcie do tej bariery będzie oznaczało przełamanie wsparcia tworzonego przez średnioterminowe szczyty sprzed kilku miesięcy. Na razie prawdopodobieństwo realizacji takiego scenariusza jest mniejsze niż szanse na dalszą zwyżkę, ale niektóre narzędzia techniczne nie pozwalają lekceważyć takiej możliwości. Jednym z zagrożeń jest obecny układ wskaźnika RSI. Ma on wyraźne problemy z przebiciem wcześniejszych szczytów, co oznacza, że na jego wykresie zaczyna kształtować się negatywna dywergencja.