Średnio sto osób dziennie było uznawanych przez angielskie sądy za niewypłacalne w ciągu ostatnich trzech miesięcy 2003 r. Dało to w sumie liczbę 10 271 - najwyższą od 1993 r. Jak podaje Department of Trade and Industry, w czwartym kwartale zbankrutowało o 12% więcej Brytyjczyków, niż trzy miesiące wcześniej i o jedną trzecią więcej w porównaniu z rokiem poprzednim. - Te dane to tylko wierzchołek góry lodowej. Sytuacja z czasem jeszcze się pogorszy - ostrzega John Butler, przedstawiciel HSBC. Niepokojące jest to, że bankructw przybywa w okresie, gdy oprocentowanie kredytów jest relatywnie niskie.
Ostatnia podwyżka stóp procentowych przez Bank of England była drugą w ciągu ostatnich czterech miesięcy. Od listopada ubiegłego roku podstawowa stopa procentowa wzrosła o 50 pkt bazowych. Każda podwyżka o 25 pkt oznacza wzrost miesięcznych opłat z tytułu kredytu o 14 funtów (25 USD) dla kogoś, kto zaciągnął kredyt w wysokości 100 tys. funtów na 25 lat, ze zmiennym oprocentowaniem. Oznacza to, że osoba, która w listopadzie ub.r. wzięła kredyt w wysokości 300 tys. funtów na zakup mieszkania, ma obecnie rocznie do zapłacenia o ponad 500 funtów (945 USD) więcej niż zakładała.
Financial Services Authority - regulator rynku finansowego w Wielkiej Brytanii - ostrzega przed wzrostem zadłużenia gospodarstw domowych. W październiku ubiegłego roku wynosiło ono 916 mld funtów (1,73 bln USD) i było o 14% wyższe niż rok wcześniej. Utrzymanie się takiego tempa wzrostu zadłużenia oznacza, że do lata liczba ta przekroczy bilion funtów.
Zupełnie inna sytuacja ma miejsce wśród angielskich przedsiębiorców. Tu liczba bankructw z każdym kwartałem spada. W ciągu ostatnich trzech miesięcy ubiegłego roku niewypłacalność ogłosiło 3316 firm - aż o 22,5% mniej niż rok wcześniej