Przebieg wczorajszej sesji nie pozostawił złudzeń, która strona aktualnie dominuje na rynku. Zapowiadana od dłuższego czasu korekta spadkowa wreszcie się zmaterializowała i praktycznie od początku sesji (otwarcie oknem bessy) strona podażowa gnębiła nieśmiałe ataki niedźwiedzi. Wygląda na to, że splot niekorzystnych zdarzeń (silniejsze spadki na giełdach zachodnich) sprawił, iż mocny od dłuższego czasu rodzimy rynek zmuszony został do weryfikacji przyjmowanych poziomów. Ostatecznie, po zdominowanej przez niedźwiedzie sesji, indeks największych spółek zakończył dzień jednym z silniejszych spadków w tym roku.

Z technicznego punktu widzenia wystąpienie korekty spadkowej należy ocenić jak najbardziej pozytywnie - pozwoli ona na dokonanie przetasowań w portfelach i może oczyścić pole przed dalszymi zwyżkami. Ważne jest jednak, aby spadek indeksu nie przełamał istotnych poziomów wsparć. Obecnie taki poziom stanowi wysokość około 1660 pkt gdzie znajduje się średnia krocząca z 45 sesji oraz spadkowa linia łącząca szczyty z września i października ub. roku. Przełamanie tej bariery mogłoby zwiastować spadki kursu indeksu nawet do wysokości około 1570 pkt. Większość wskaźników technicznych potwierdza stan wykupienia rynku w średnim terminie. MACD wygenerował sygnał sprzedaży i aktualnie podąża w kierunku linii równowagi. Niezbyt pozytywnie prezentuje się RSI, na którym widać wyraźne negatywne dywergencje. Jedynie oscylator stochastyczny informuje o wyprzedaniu rynku w krótkim terminie. Negatywnie również ocenić należy wyraźny wzrost wartości obrotu oraz szerokość obserwowanej korekty.

Podsumowując, skala wczorajszego spadku może przerażać, niemniej jednak wydaje się mało prawdopodobne, że mamy do czynienia z końcem hossy. Przyjmując, że plan Hausnera zostanie przyjęty (bez względu na jego końcową postać) oraz że na rynkach zachodnich nie wystąpi krach (obecnie nie ma ku temu powodów) powrót do wzrostów jest raczej przesądzony. Rodzima gospodarka trzyma się dobrze, a perspektywy dalszego rozwoju również wyglądają optymistycznie.