Rozpoczęta wczoraj debata nad rządowym planem oszczędnościowym jest, jak powiedział wicepremier Jerzy Hausner, jedną z najważniejszych debat w historii III Rzeczpospolitej. Według niego, wdrożenie planu oszczędnościowego sprawi, że unikniemy katastrofy finansowej. W efekcie wzrośnie kurs złotego oraz rating Polski, inwestorzy odzyskają zaufanie i inwestycje zwiększą się jeszcze w tym roku, powstaną nowe miejsca pracy, wzrośnie zatrudnienie, "będzie możliwe rozważenie obniżki stawek podatkowych, a Rada Polityki Pieniężnej poważnie rozważy obniżenie stóp procentowych".
Według wyliczeń wicepremiera, trzy ustawy, których pierwsze czytanie odbyło się wczoraj, dadzą w sumie w latach 2004-2007 oszczędności rzędu 20 mld zł. Najwięcej miałaby przynieść zmiana zasad waloryzacji emerytur i rent - łącznie 10-11 mld zł.
Za dalszymi pracami nad wszystkimi trzema projektami opowiedziały się ugrupowania koalicji rządowej - SLD i Unia Pracy, a także Platforma Obywatelska, choć nie obyło się jednak bez krytyki projektów ze strony tego ostatniego klubu. - SLD zmarnował 2,5 roku - mówiła występująca w imieniu PO Teresa Piotrowska. Dodała, że projekt, wbrew zapowiedziom Jerzego Hausnera, wcale nie oddala widma katastrofy finansów publicznych. SLD, UP oraz PO dysponują w Sejmie większością 264 głosów.
Skierowania do prac w komisjach ustaw o świadczeniach przedemerytalnych oraz promocji zatrudnienia chce także liczący 15 osób Federacyjny Klub Parlamentarny Romana Jagielińskiego. FKP chce natomiast odrzucenia propozycji dotyczących waloryzacji rent i emerytur. - Rozwiązań, które godzą w najuboższych, nie będziemy popierać - wyjaśniał w imieniu klubu Tomasz Mamiński.
R. Jagieliński zapowiedział podpisanie dzisiaj umowy koalicyjnej z SLD-UP. Nieoficjalnie mówi się, że jego partia ma dostać co najmniej cztery fotele wiceministrów.