Przełamanie przez Nasdaq wsparcia w okolicy 2 tys. pkt wcale nie wzmocniło presji podażowej. Od ponad tygodnia indeks balansuje wokół 1950 pkt. Posiadacze akcji nie chcą się ich pozbywać, licząc na to, że zniżkę zatrzyma dolna granica kanału spadkowego, jaki opisuje notowania od połowy stycznia. Jednak popyt, widząc marcową przecenę, nie wykazuje większej aktywności. Obroty na odbiciu obniżyły się, co wskazuje na jego korekcyjny charakter. W związku z tym dopóki Nasdaq nie wróci ponad 2 tys. pkt trzeba liczyć się z kontynuacją zniżki.
Na szerokim rynku w USA ostatnie dni przyniosły ruch powrotny do przełamanego wsparcia w rejonie 1120 pkt. Teraz jest to krótkoterminowy opór. Wyjście ponad niego zagmatwałoby techniczny obraz S&P 500. Wydaje się to jednak mało prawdopodobne. Dzienny MACD z impetem spadł poniżej poziomu równowagi i jednocześnie pokonał dołki przy których przez ostatni rok kończyły się korekty. To znak, że mamy do czynienia z trwalszym pogorszeniem nastrojów. Potwierdza go sygnał sprzedaży na tygodniowym MACD. Ostatecznie sytuację wyjaśni zamkniecie poniżej 1104 pkt, gdzie wypadają ostatni dołek oraz średnia krocząca ze 100 sesji.
Coraz mniej ciekawie wygląda sytuacja na europejskich rynkach. DJ Euro Stoxx 50, po opuszczeniu wierzchołkowej formacji klina, zatrzymał się na średniej kroczącej ze 100 sesji. Daje ona wsparcie od kwietnia. W tym czasie nie została przecięta o więcej niż 2,8%. Gdyby więc indeks spadł teraz poniżej niej więcej niż poprzednio, dominacja zniżkowej tendencji na europejskich parkietach zostałaby potwierdzona. W ten sposób wyznaczona bariera znajduje się na wysokości 2690 pkt. Atmosferę poprawiłby powrót ponad 2834 pkt.
Spadek wartości BUX zatrzymał się przy 10,5 tys. pkt, czyli na przebitym na początku miesiąca historycznym maksimum. Dopóki indeks pozostaje powyżej niego można liczyć na kontynuację wzrostu. Przełamanie 10,5 tys. pkt, a potem 10 tys. pkt potwierdzi rysującą się na tygodniowym MACD negatywną dywergencję i będzie przemawiać za trwalszym ruchem w dół.