Ostatni tydzień na światowych giełdach nie przyniósł odwrócenia tendencji. Ciągle niepodzielnie panują spadki. Najsilniej zniżkują amerykańskie i zachodnioeuropejskie indeksy giełdowe. Tylko trochę lepiej zachowywały się ostatnio rynki środkowoeuropejskie. Jednak nawet tutaj można mówić zaledwie o niewielkiej korekcie.

Na giełdach za oceanem trwają spadki rozpoczęte już ponad dwa tygodnie temu. W ciągu ostatnich sesji S&P 500 pokonał zarówno dolne ograniczenie średnioterminowego kanału wzrostowego, jak również lokalne minimum w okolicach 1100 punktów. Łącząc ostatnie szczyty, można już na jego wykresie wyznaczyć krótkoterminową linię trendu spadkowego. W obecnej chwili biegnie ona w okolicy 1110 punktów. Jej przełamanie świadczyć będzie o rozpoczęciu krótkoterminowej korekty. Jak na razie jednak, cały czas podaż przeważa nad popytem. Świadczą o tym choćby długie czarne świece na wykresach wszystkich trzech głównych indeksów giełdowych. Potencjalny zasięg obecnego impulsu spadkowego na S&P 500 można wyznaczyć na 1060-1070 punktów. Najprawdopodobniej jednak będzie to tylko krótki przystanek przed kolejnymi spadkami, które w średnim terminie mogą sięgnąć nawet 100 punktów niżej.

Ostatni tydzień na rynkach środkowoeuropejskich przyniósł pewne uspokojenie nastrojów. Po spadkach sprzed dwóch tygodni, ostatnie sesje upłynęły w miarę spokojnie. Indeksy regionu poruszały się w głównej mierze horyzontalnie, nie mogąc zdecydować się ani na kontynuację spadków ani też na powrót wzrostów. Jak na razie jednak nie wydarzyło się nic, co mogłoby sugerować zakończenie średnioterminowej zniżki. Choć w krótkim terminie niewielkie odreagowanie jest całkowicie zrozumiałe, to jednak w średnim horyzoncie inwestycyjnym cały czas obowiązuje scenariusz spadkowy. Zgodnie z nim, niedawno rozpoczęta korekta powinna przeciągnąć się do drugiej połowy roku. W obecnej chwili zagrozić jej mogłoby jedynie zdecydowane przełamanie szczytów z początku marca. Do tego momentu cały czas należy jednak zakładać kontynuację spadków, które powinny sprowadzić indeksy jeszcze kilkanaście procent niżej.