Wykres indeksu Nasdaq Composite znajduje się w ciekawym miejscu. Otóż we wtorek naruszył opór, tworzony przez szczyt z grudnia ub.r. oraz górne ograniczenie kanału spadkowego, w jakim porusza się od przeszło 2 miesięcy (jednocześnie jest to linia bessy), i dotarł do 100-dniowej średniej. W ten sposób rynek znalazł się na rozdrożu. Równie dobrze może teraz odbić w dół, jak i ruszyć zdecydowanie do góry, generując sygnał kupna. Rozstrzygnięcie powinno zapaść już niebawem.
Ze względu na utrzymujący się od dziesięciu tygodni trend spadkowy oraz wygenerowane w tym czasie sygnały sprzedaży, większe jest prawdopodobieństwo spadków. Ale sytuacja jest na tyle płynna, że wszelkie decyzje inwestycyjne najlepiej uzależnić od zachowania indeksu w strefie 1990-2005 pkt. Ustawi to koniunkturę na najbliższe 3-4 tygodnie. Zdecydowane odbicie od oporu powinno zapewnić szybki powrót do 1900 pkt, a w konsekwencji dalszy spadek aż do minimum 1760 pkt (38,2% zniesienia całej hossy).
Gdyby jednak ostatecznie podaż przegrała, to nie będzie innego wyjścia, jak kupno akcji i spokojne oczekiwanie na test styczniowego szczytu (2153 pkt). Ruch ten może być dość dynamiczny. Zamykane krótkie pozycje będą go dodatkowo potęgować.
Zgoła inaczej wygląda sytuacja w Japonii. Nikkei dalej pozostaje pod kontrolą popytu. Co prawda, w tym tygodniu, pomimo trwającego odbicia w USA, nie udało się pokonać piątkowego szczytu (11 770 pkt), niemniej jednak w dalszym ciągu pozostaje on powyżej strefy wsparcia, jaką tworzy lokalny szczyt z 5 marca (11 537 pkt) oraz zeszłotygodniowa luka hossy (11 531-11 619 pkt).
Pomimo korzystnej sytuacji technicznej, byki muszą uważać. Spadek poniżej 11 500 pkt jeszcze w tym tygodniu zmieniłby bowiem o 180 stopni obraz rynku. Na wykresie tygodniowym powstałaby wówczas formacja odwrócenia trendu. To mógłby być pierwszy krok do spadku poniżej 11 000 pkt, a w konsekwencji średnioterminowego sygnału sprzedaży.