Hossa na warszawskiej giełdzie najwyraźniej lubi się poruszać zygzakiem. Tak jak można było spodziewać się, najwięksi analitycy "łamią" sobie głowę, co z dalszym trendem wzrostowym. Po ostatnich spadkach wygenerowały się techniczne sygnały sprzedaży, baza na kontraktach się wyzerowała, zapowiadając spadek i... nie spadło! Inwestorzy najwyraźniej doszli do wniosku, że jak nie chce spadać, to trzeba szybko odkupić sprzedane wcześniej akcje. Równie szybko powrócił optymizm, niczym syn marnotrawny. Z pewnością pojawienie się informacji o sprzedaży akcji TP przez Kompanie Węglową odświeżyła trochę atmosferę i reanimowała pogrążony w coraz większej stagnacji rynek.
W ostatnim czasie główny wpływ na podejmowane decyzje inwestycyjne mają wydarzenia na naszej rodzimej scenie politycznej, a to co dzieje się na rynkach zagranicznych, jest ignorowane. A szkoda. Wszyscy skupili się na śledzeniu amerykańskich indeksów i walkę Nasdaq z 2000 punktów, a niewiele osób zwraca uwagę na chociażby japoński Nikkei, który pomału rośnie i wszystko wskazuje na to, że hossa na tym rynku dopiero nabiera rumieńców. Przykład Japonii każe przypuszczać, że następuje pewna selekcja światowych rynków i uniezależnienie się od giełd amerykańskich. Warunek jest tylko jeden: amerykańskie indeksy nie mogą wpaść w głęboką bessę! Jeżeli będą zachowywać się w miarę stabilnie (jest to wielce prawdopodobne), to znajdą się na światowych parkietach indeksy, które będą bić kolejne rekordy. Czy wśród nich będą polskie wskaźniki? Z pewnością byłyby, gdyby nie politycy. Jeżeli hossa się załamie, to będzie to ich winna.
Póki co, cieszmy się tym, co jest, a po piątkowej sesji zaczyna wyglądać to obiecująco. Witamy zagranicę na parkiecie.
Zwróć uwagę:
Polifarb CW - dynamiczny wzrost sprzedaży powinien zaowocować zadowalającym zyskiem. Jeden z bezpieczniejszych "średniaków", który nie uczestniczył jeszcze w hossie.