Rząd prawdopodobnie ogłosi plan "uwolnienia" obrotu akcjami Gazpromu w Rosji w końcu czerwca, zapewne przed planowanym na ten okres rocznym zgromadzeniem akcjonariuszy spółki - poinformował Borys Fiodorow, członek zarządu tej największej gazowej spółki świata, reprezentujący mniejszościowych akcjonariuszy. Obecnie zagraniczni inwestorzy nie mają prawa kupować papierów spółki notowanych w Rosji. Mogą za to inwestować w amerykańskie kwity depozytowe (tzw. ADR-y). To tworzy paradoksalną sytuację. Wartość rynkowa Gazpromu liczona na podstawie ADR-ów wynosi obecnie ok. 89 mld USD. W przypadku akcji notowanych w Rosji jest ona o 70% niższa. Dla porównania, wartość rynkowa francuskiego koncernu branży energetycznej - Total - wynosi teraz ponad 120 mld USD, a włoskiego Eni - 81 mld USD.

- Wszyscy przecież nieoficjalnie wiedzą, że Gazprom jest kontrolowany przez państwo. Trzeba to wreszcie ogłosić oficjalnie, a struktura własnościowa spółki powinna być taka, jak w przypadku podobnych spółek w innych krajach - mówi B. Fiodorow. Według niego, w najbliższym czasie rząd najprawdopodobniej zwiększy zaangażowanie w Gazpromie powyżej 50% (obecnie kontroluje bezpośrednio 38% kapitału) natomiast w stosunku do pozostałych akcji nie będzie żadnych ograniczeń, jeśli chodzi o własność. Dokupienie walorów nie powinno sprawić władzom większych problemów. Skarb Państwa może np. przejąć akcje od spółek zależnych Gazpromu, które są w posiadaniu 17% kapitału firmy macierzystej.

Zmiana struktury własnościowej gazowego giganta powinna pozytywnie odbić się na jego notowaniach giełdowych. Analitycy moskiewskiego biura maklerskiego Renaissance Capital oszacowali, że po takiej decyzji w ciągu roku kurs akcji Gazpromu powinien wzrosnąć do 157 rubli. Obecnie wynosi nieco ponad 60 rubli.

Już pierwszy sygnał dotyczący możliwości zniesienia ograniczeń dla zagranicznych inwestorów, czyli wypowiedź ministra gospodarki Germana Grefa ponad tydzień temu, spowodowała skok ceny papierów Gazpromu w Moskwie o ponad 4%. W ślad za akcjami idą też ADR-y. Np. w poniedziałek w Londynie ich cena wzrosła aż o 8,1%.

Bloomberg